Rozmowy o prawie

Wypadek Beaty Szydło. Dlaczego nie wolno stawiać wniosków na podstawie częściowego materiału?

Media odmieniają na wszelkie sposoby słowa "wypadek Beaty Szydło". Polacy okazują się być ekspertami w zakresie ruchu drogowego i techniki jazdy, a także zabezpieczeń przejazdów kolumn rządowych. Ja zaś od początku namawiałam do powściągliwości i do opierania się na faktach i przepisach prawa. Właśnie dla tego, by uniknąć opowiadania rzeczy bez podstaw, wczoraj zwróciłam uwagę na przepisy Prawa o ruchu drogowym. Ba, zacytowałam najważniejsze dla tego przypadku.

Dzisiaj, przeglądając wiadomości w komputerze znalazłam wpis mojej koleżanki, który pokazywał zdjęcie z aplikacji Google i obraz z symulacji komputerowej wskazanej w Wiadomościach TVP. Jakże się różnią. 

Zdecydowałam się na to, by nie poddawać się emocjom i postanowiłam zbadać to głębiej (w końcu, w ciągu 20 lat, na niejednym zdarzeniu związanym z kolizją drogową byłam), sięgając do innych źródeł. Okazało się, że znalazłam ciekawe rzeczy.

Stacja TVN24 pokazała w przeciwieństwie do TVP zgodny ze zdjęciem z map Google stan faktyczny, a więc dwie ciągłe linie zamiast przerywanej. Zapoznałam się z materiałem, wywiadami i okazało się, że są ujęcia, na których widać miejsce wypadku, a na nim rzeczywiście dwie ciągłe linie. Problem w tym, że linie te są ledwo widoczne, co może być elementem nieco tłumaczącym zachowanie kierowcy rządowego, który mógł nie wiedzieć, że zbliża się do miejsca niebezpiecznego, w którym mogłoby dojść do kolizji. W tym miejscu można mówić, że do wypadku mogło się przyczynić nieprawidłowe, niezgodne z prawem oznakowanie, które było niewidoczne w chwili zdarzenia. Choć z drugiej strony, kierujący takim autem powinien znać drogę z jej niuansami na pamięć, a więc powinien spodziewać się, że w rejonie takiego skrzyżowania może dojść do niebezpiecznej sytuacji.

Kluczowym dla całej sytuacji zdaje się być głos osób, które udzielały wywiadów mówiąc, że sygnałów dźwiękowych nie słyszały. W tej sytuacji można i należy rozważać, czy pojazd, który uderzył w drzewo nie znalazł się w polu martwym lusterka samochodu, którego kierowcy przypisuje się obecnie winę.

Wniosek najważniejszy jest jednak taki, że w sytuacjach zażartego sporu politycznego i awantury w mediach społecznościowych, nie należy dawać wiary pierwszej informacji, tylko krytycznie badać jej wiarygodność, szukać potwierdzeń.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk