Rozmowy o prawie

Wiosenne prace rolnicze w szczycie. Niestety są ofiary. Zginął siedmiolatek!

Medi podły, że wczoraj po południu doszło do nieszczęśliwego wypadku na drodze publicznej. Z jadącego ciągnika wypadł siedmioletni chłopiec. Z racji konstrukcji ciągnika, nie miał praktycznie rzecz biorąc żadnej szansy uniknięcia najechania przez tylne koło. W wyniku przejechania dziecko odniosło obrażenia skutkujące utratą życia.

Wielkie wyrazy współczucia dla rodziny z powodu utraty dziecka nie mogą jednak uzasadniać zaniechania poruszenia problemu odpowiedzialności za decyzję o zabieraniu dzieci do pracy. Szczególnie do pracy na roli, w której występuje bardzo wiele zagrożeń związanych z pracą maszyn i urządzeń. 

W komunikacie podano, że ojciec chłopca był trzeźwy. Cóż jednak z tego, jeżeli do wypadku doszło? Zastanawiać się nad mechanizmem, który doprowadził do zdarzenia? Czy chodziło o otwarte drzwi w kabinie? Czy może o brak jakiegoś elementu kabiny zdjętego ze względu na wysoką temperaturę? Tym zajmie się prokuratura. Ja powrócę do kwestii odpowiedzialności. Odpowiedzialności za zdrowie i życie ludzi, których angażujemy w wykonywanie prac rolnych, prac budowlanych, jakichkolwiek prac z użyciem narzędzi mechanicznych. Odpowiedzialność najczęściej rozumiemy jako zbiór kar. Nie jest to jednak najistotniejsze. Istotne jest to, że nawet po zatarciu kary, sprawca zdarzenia lub osoba, która się do niego przyczyniła będzie musiała żyć ze świadomością tego co się stało. Czy warto w takim razie podejmować decyzję o dopuszczeniu dzieci w miejsca wykonywania pracy? Czy warto ryzykować życie z piętnem sprawcy śmiertelnego wypadku? Raczej nie.

Mam nadzieję, że rodzina da sobie radę z tym co się stało, mam nadzieję, że uzyska wsparcie prawnika, adwokata, który zminimalizuje skutki prawne. Mam jednak również nadzieję, że zdarzenie to sprawi, że nie będzie więcej wiadomości o tak nieszczczęśliwych zdarzeniach.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk