Rozmowy o prawie

Wczoraj spełniłam obowiązek przeprowadzenia przeglądu kominiarskiego. Teraz pomstuję pod nosem i sprzątam.

Zgodnie z treścią art. 62 prawa budowlanego właściciel lub zarządca nieruchomości, w trakcie jej użytkowania powinien przeprowadzać różne kontrole. Jedną z nich jest kontrola przewodów kominowych. Jakkolwiek w mojej kancelarii nie ma gazu, nie ma kuchni, to w ramach przeglądu budynku wspólnoty, dwóch sympatycznych panów kominiarzy sprawdzało przewody wetylacyjne. Jeden z nich siedział na dachu, a drugi palił śmierdzące kadzidła, które emitowały sporo dymu. Jako, że dym pozostawał w dużej ilości w pomieszczeniu, panowie, chyba z wdzieczności, że to my ich wpuściliśmy i otworzyliśmy strych, przystąpili bardzo rzetelnie do sprawadzania przyczyny słabego ciągu.

Wkrótce wiedzieliśmy, że działają, Nie dość, że z czeluści komina słychać było łomot kuli kominiarskiej, to na dodatek, z kratki buchnęły kłęby sadzy. Pomieszczenie socjalne i poczekalnia, których malowanie zakończone było w zeszłym tygodniu nadawało się do powtórnego malowania a cały lokal do wietrzenia, bo przepełniony był intensywnym zapachem sadzy.

Czy mam się złościć na kominiarzy? Nie, oni dobrze wykonali swoją robotę. Mogę złościć się na kawki, które zagnieździły się w kominie i spowodowały te perturbacje. Ale to, co jest ważne, to fakt, że mam spełniony prawny obowiązek, a także, że czuję się bezpieczna. Szkoda, że połowa sąsiadów sprawę zlekceważyła. Powinni zrozumieć, że zainechanie czyszczenia kominów zwiększa ryzyko pożaru.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk