Rozmowy o prawie

Wakacyjne ABC. Dziś litera "N" jak nieodpowiedzialność nad wodą.

Co z tego, że ojciec z dwójką dzieci był na plaży strzeżonej? Jeżeli ignoruje się informacje z zakresu bezpieczeństwa podawane przez ratowników, to naraża się nie tylko na odpowiedzialność za brak nadzoru nad małoletnim, brak dbałości o jego bezezpieczeństwwo, ale rownież na ból po stracie dziecka. Ból, którego przyczyną jest nieodpowiedzialność.

Media donoszą o zaginięciu dzieci w Łebie i w Ustce. 

Mimo, że na maszcie na plaży wisiała czerwona flaga sygnalizująca niebezpieczeństwo, ojciec z dwójką dzieci wszedł do wody, by jak powiedział mediom, popluskać się w wodzie. Jedno dziecko bawiło się w wodzie, a drugie siedziało na ręku ojca. Gdy mniejsze dziecko zaczęło się wiercić, ojciec miał - jak informują media - przez chwilę spuścić wzrok z córki, która pluskała się w wodzie przy brzegu. Po chwili dziewczynki nie było. Ojciec nie wie, czy została wciągnięta przez zdradliwe fale, czy poszła gdzieś na plażę i zaginęła.

Co dziwne, rodzice poszukiwali dziewczynki na własną rękę aż dwie godziny. Mimo, że na plaży byli ratownicy, nie podniesiono alarmu, który mógłby pomóc odszukać dziecko w wodzie. 

Co roku policja zwraca uwagę na bezpieczeństwo nad wodą. Co roku publikowane są ostrzeżenia i informacje. Niestety, wiele osób nadal nie zwraca na nie uwagi. Wiele osób uważa, że woda nie jest aż tak niebezpieczna. Później utonięcia lub skoki do wody kończące się urazami. 

Jeżeli fachowcy, bo ratownicy WOPR na pewno są fachowcami w zakresie bezpieczeństwa nad wodą, twierdzą, że morze jest niebezpieczne, to nie należy tego weryfikować. Ani z dziećmi, ani samodzielnie. Nie wiem, jak na innych morzach, ale słyszałam, że na Bałtyku fale są zdradliwe, bo krótkie i bardzo łatwo zawijają się przy brzegu cofając się w głąb morza. Problem w tym, że taka wracająca fala potrafi podciąć nogi nie tylko dziecka, ale i dorosłego. Zachłyśnięcie wodą i nieszczęście gotowe. Tylko po co?

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk