Rozmowy o prawie

Wakacyjne ABC. Dziś litera "G" jak "grzyby".

Lipiec to już na pewno sezon na grzyby. Ja zbierałam grzyby już kilkanaście razy. Jestem na tyle dbała o swoje zdrowie, że nigdy nie zbieram grzybów wątpliwych, nawet takich, o których mówi się, że są jadalne po obróbce termicznej.

Mam domek pod lasem, więc nie mam potrzeby szukać grzybów u przydrożych sprzedawców, ale chcę powiedzieć, że wiele osób, które na grzybach się nie znają podejmuje spore ryzyko kupując grzyby przy drodze z wakacji do miasta. Jakkolwiek myślę, że większość z grzybiarzy sprzedających swoje trofea doskonale wie, co zbiera, ale mogą trafić się osoby takie, które popełniły błąd. Błąd, który może być tragiczny.

Czy wiecie, że zaledwie 30 gram muchomora sromotnikowego jest w stanie załatwić dużego chłopa? 

Czy wiecie, że zgodnie z prawem, warunkiem sprzedaży grzybów jest uzyskanie atestu? 

Tak, zgodnie z treścią rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 17.05.2011r. w sprawie grzybów dopuszczonych do obrotu lub produkcji przetworów grzybowych, środków spożywczych zawierających grzyby oraz uprawnień klasyfikatora grzybów i grzyboznawcy (Dz. U. nr 115, poz. 672), każda osoba, która zamierza sprzedać grzyby zebrane w lesie, musi najpierw uzyskać atest wydany bądź to przez grzyboznawcę, bądź to przez klasyfikatora grzybów świeżych.

Co ważne, każdy grzybiarz ma prawo przyjść do najbliższej Powiatowej Stacji Sanitarno Epidemiologicznej, która w ramach swoich kompetencji i zadań w zakresie eliminowania zagrożeń dokona oceny i wyda atest na sprzedaż grzybów świeżych. Co ważne, wydanie tego atestu nie jest obarczone żadną opłatą administracyjną.

Warto o tym pamiętać szczególnie w czasie, gdy pojawiły się borowiki ceglastopore, które mogą być trujące w przypadku niepoddania ich właściwej obróbce, albo muchomory sromotnikowe, które nader często są nieszczęśliwie mylone z kaniami.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk