Rozmowy o prawie

Ten ubezpieczyciel przekroczył chyba granice korzystania z baz danych.

- Dzień dobry, nazywam się Iwona D..., dzwonię z Ubezpieczenia P...

- Dzień dobry, słucham.

- Dzwonię do państwa, bo jesteście posiadaczem pojazdu marki ...., którego ubezpieczenie upływa w końcu lipca. Chcemy przedstawić ofertę.

- Skąd macie wiedzę o moim samochodzie?

- Dostaliśmy z KNF bazę danych o ubezpieczonych samochodach.

- Rozumiem, że dzwoni pani w celach marketingowych, celem przedstawienia oferty?

- Tak.

- To chyba nie dostaliście równolegle do bazy danych dostępu do aktów prawnych. Na przykład Prawa telekomunikacyjnego, które nakazuje uzyskać zgodę na kontakt w celach marketingowych przed wykonaniem połączenia. 

Ta rozmowa telefoniczna trwała jeszcze chwilę. Odbyła się w realu, wczoraj około trzeciej po południu. Jak sprawdziłam, dzwonił ktoś z realnie istniejącego pośrednictwa ubezpieczeniowego w jednym z miast powiatowych Pomorza. 

Nie wiem z jakiej bazy danych korzystała kobieta, która dzwoniła, ale wątpię, by KNF udostępniał komukolwiek bazy danych, które pomagają sprzedawać polisy. Sądzę, że kobieta skorzystała z wewnętrznych mechanizmów funkcjonujących na rynku ubezpieczeń, które pozwalają weryfikować osobę zawierającą ubezpieczenie. Sęk w tym, że wykorzystywanie takiej bazy danych do działań marketingowych jest wysoce nieetyczne, bo oznacza, że ktoś w sposób wykraczający poza cel dla, którego uzyskał dostęp do bazy danych grzebie w naszych danych osobowych.

Choć jestem adwokatem, choć powiedziałam pani, która dzwoniła, że balansuje na bardzo cienkiej linie, mam wrażenie, że powinnam zrobić coś więcej. Być może zadać pytanie UKNF, być może poinformować Rzecznika Finansowego i wnosić o wszczęcie procedur związanych z nieetycznym raczej działaniem ubezpieczyciela. Jak myślicie?

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk