Rozmowy o prawie

Ten człowiek już wie. Prowadzenie auta ze słuchawką przy uchu kosztuje i to nie mało.

Widziałam dziś zdarzenie, które z pewnością sprawi, że kierowca nowiutkiej Astry nigdy więcej nie będzie rozmawiać przez telefon w trakcie jazdy. Do zdarzenia doszło na jednym z parkingów przy lotnisku. 

Idąc do swojego auta po wizycie w jednym z pobliskich biur, zobaczyłam dwóch chłopaków wsiadających do auta stojącego w niewielkiej odległości od gazonów kwietnikowych. Młodzieniec siedzący za kierownicą z telefonem przy uchu był tak zaaferowany rozmową, że nie zwrócił uwagi na to, co się dzieje wokół auta i ruszył wprost na kwietniki. Uderzenie było na tyle silne, że dwa ciężkie kwietniki zostały przesunięte, a zderzak nowiutkiego auta poważnie uszkodzony i naderwany wisiał dowodząc nieodpowiedzialności kierującego.

Nie wiem, czy młody człowiek wyciągnie wnioski, bo wysiadł oglądać uszkodzenia nawet nie przerywając rozmowy. Oczywiście dobrze by był, gdyby zrozumiał, że w kwestiach bezpieczeństwa nie ma kompromisów. Za kierownicą trzeba uważać i unikać działań, które rozpraszają.

Z reguły kwestię używania telefonu bez zestawu głośnomówiącego pdsumowują policjanci wystawiając mandat. Tym razem kierowca sam przeszedł cały proces. Od podjęcia złej deczyji, aż do skutków. Ciekawe, czy przyzna się ubezpieczycielowi do słuchawki przy uchu. Jeżeli tak, to może stracić szansę na odszkodowanie, bo walnie się przyczynił do zaistnienia zdarzenia.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk