Rozmowy o prawie

Strefy skrzyżowań równorzędnych wprowadzono rok temu. Chyba już czas na weryfikację efektów.

Za kilka dni minie rok od wprowadzenia masowo w Gdańsku stref skrzyżowań równorzędnych. Myślę, że w zamyśle urzędników chodziło o poprawę bezpieczeństwa, ale moje doświadczenia wskazują na to, że mimo upływu roku poziom bezpieczeństwa znacząco się obniżył. Chodzi o to, że taka zmiana powinna być poprzedzona długą intensywną kampanią edukacyjną, a nie być wprowadzana tak, że wyjeżdżając z domu do pracy jechaliśmy normalnie, a wracając wjeżdżaliśmy w coś, co drogowcy nazywają strefą skrzyżowań równorzędnych. 

Przyzwyczajenia mieszkańców, a także rutynowe przyjmowanie przez kierowców, która ulica jest ważniejsza są głównymi przyczynami groźnych sytuacji, w których kierowcy ledwo wyhamowują i unikają zderzenia. 

Prawdę mówiąc, każdy z nas kierowców musi znać regułę pierwszeństwa na skrzyżowaniu równorzędnym, ale dlaczego w przepisach prawa o ruchu drogowym i rozporządzeniach o znakach brakuje znaku wskazującego strefę skrzyżowań równorzędnych i definicji samej strefy?

Równolegle z prawem do jednoznacznych definicji prawnych, każdy z nas kierowców ma prawo oczekiwać, że zarządzający ruchem na drogach zaprojektuje organizację ruchu tak, by zapewnić najwyższy poziom bezpieczeństwa. Strefa skrzyżowań równorzędnych, w której zdjęto oznakowanie i nie powtarza się znaków A5 na pewno do przykładów bezpiecznej organizacji ruchu nie należą. Moim zdaniem stosowanie takich zabiegów organizacyjnych jest bardzo ryzykowne i może skutkować wystąpieniem niepotrzebnych zdarzeń drogowych.  

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk