Rozmowy o prawie

Stop wariatom drogowym! Kierowca czarnego auta "pojechał po bandzie".

Nie cierpię tego hasła, ale dzisiejsze zdarzenie nakręcone przez kamerę w moim aucie sprawia, że użyłam tych nielubianych słów.

Jak wszyscy kierowcy wiedzą, wjazd na skrzyżowanie jest możliwy, gdy jest szansa na zjazd ze skrzyżowania. W związku z tym zatrzymałam auto przed skrzyżowaniem. Po chwili podjechał piękny czarny samochód znanej marki z Niemiec. Jego kierowca niecierpliwił się bardzo i poganiał mnie sygnałem dźwiękowym do wjazdu na skrzyżowanie. 

Jestem zdania, że powinniśmy dawać szansę kierowcom wjeżdżającym na główną z bocznych ulic, więc czekałam aż do momentu, w którym samochody przede mną ruszyły. Ruszyłam za nimi. W tym samym czasie kierowca czarnego auta z rykiem silnika i piskiem opon ominął mnie środkowym pasem i zajechał mi drogę skręcając w prawo tak, że czujniki zbliżeniowe w moim aucie zwariowały. Ponieważ okazało się, że się nie wyrobił cofnął bez widoczności środkowego pasa zmuszając kierowcę jadącego tym pasem do gwałtownych manewrów. Kiedy ponownie puścił gwałtownie sprzęgło, okazało się, że nieomal zderzył się czołowa z camperem wyjeżdżającym od strony Starego Miasta.

Czy kilka, ba kilkadziesiąt sekund oczekiwania jest wystarczającym uzasadnieniem dla tak drastycznego naruszenia przepisów prawa o ruchu drogowym? Czy warto ryzykować katastrofą?

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk