Rozmowy o prawie

Sezon płonących pól i nieużytków rozpoczęty. Jadąc za miasto widziałam ogień w dwóch miejscach.

Za wypalanie traw prawo przewiduje karę grzywny, aresztu a nawet 8 lat pozbawienia wolności, jeżeli zostanie wzniecony pożar, w którym wystąpią poważne straty.

Od blisko godziny mamy astronomiczną wiosnę. Wiosna to czas prac polowych. Prac, które niektórzy rolnicy nadal źle interpretują decydując się na wypalanie traw. Dziś, gdy jechałam za miasto zapoznać się z dokumentami w jednym z urzędów widziałam pożary traw na polach aż w dwóch miejscach. Wyglądało na to, że spalane są resztki traw i pozostałości po ubiegłorocznych płodach rolnych.   

Warto przypomnieć, że spalanie pozostałości roślinnych i wypalanie traw jest czynem karalnym z racji generowania oczywistego zagrożenia pożarowego. Dodatkowo, przy spalaniu resztek roślinnych może dojść do utraty kontroli nad ogniem i powstania zagrożenia dla zabudowań, a nawet ruchu drogowego. Osobnym aspektem karalności wypalania traw są kary za szkody w środowisku. Sprawcom wypalania grozi odpowiedzialność zarówno z ustawy o ochronie przyrody, jak i kodeksu karnego lub kodeksu wykroczeń. Znam pożary ze swojej praktyki zawodowej. Wiem ile nieszczęść ludzkich niosą, więc wolałabym uniknąć zadania, w którym jako adwokat miałabym bronić podpalacza. Nie dlatego, że nie chcę, ale dlatego, że wolałabym, by pożar nie wybuchł.

Choć ubiegły rok przyniósł znaczący spadek ilości pożarów związanych z wypalaniem traw, to jednak nadal wynik na poziomie 36000 pożarów jest przerażający. Należy zrobić wszystko, by go obniżyć. Warto przekonywać każdego, kto nawet rozmawia o takim sposobie usuwania resztek roślinnych, by zaniechał używania ognia.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk