Rozmowy o prawie

Rewolucja w procedurze karnej weszła w życie. Oby się powiodło.

Od dziś wchodzi w życie reforma procesu karnego, która ma zgodnie z założeniami sprawić, że będzie on szybszy i sprawniejszy.

Za jedną z najważniejszych zmian uważam to, że na sali rozpraw dojdzie do prawdziwej walki na argumenty. Nie da się już podsypiać, nie da się nie znać materiału, nie da się przeglądać stron internetowych, bo choć sąd będzie nadal gospodarzem postępowania, to generalnie nie będzie już tak, że sąd będzie przejmować rolę prokuratora. Prokurator sam musi obronić dowody, które zebrał. To od swojej własnej pracy zależeć będzie jego sukces lub porażka.

Celem nowelizacji procedury karnej jest to, by na sali sądowej spotkały się dwie równorzędne strony procesu, których zadaniem będzie zaprezentowanie dowodów i argumentów popierających stawiane tezy. Czynności dowodowe będą ciążyć na stronach postępowania, a inicjatywa dowodowa sądu powinna być wykorzystywana wyjątkowo, albowiem sąd ma pełnić rolę arbitra, który wyda sprawiedliwe rozstrzygnięcie na podstawie dowodów i argumentów stron.

Przez wiele tygodni media omawiały reformę akcentując szczególnie pytanie o to, czy prokuratura jest przygotowana do nowego procesu. Liczono nawet laptopy będące na wyposażeniu prokuratury, zastanawiano się nad tym, jak zapewnić możliwość bieżącego digitalizowania materiału dowodowego. Stawiano liczne znaki zapytania, do ostatniej chwili zadawano pytania o to, czy reforma się uda. Dziś te pytania mają zupełnie inne znaczenie. Dziś mamy pierwszy dzień obowiązywania nowych przepisów. Za kilka miesięcy, do sądów trafią sprawy, w których czynności rozpoczęte zostaną dziś. 

Czy sukces będzie zależeć wyłącznie od prokuratora i adwokata? Czy może trzeba zadać dodatkowe pytanie o biegłego? A co z sądem? Czy zmiana procedury sprawi, że prokuratura będzie powoływać lepszych biegłych? Czy skończą się przypadki, w których opinię sporządzać będzie biegły, którego specjalizacja nie jest zgodna z zakresem analizy, którą biegły ma przeprowadzić? Czy skończą się przypadki uznawania przez sądy wiarygodności zeznań funkcjonariuszy na zasadzie takiej, że prawdą jest to, co mówi funkcjonariusz, bo jest przecież funkcjonariuszem? Czy brak możliwości identyfikacji pojazdu w trakcie pomiaru radarem Iskra stanie się okolicznością przemawiającą na korzyść kierowcy?  Czy sędziowie z wieloletnim doświadczeniem, a więc i rutyną dadzą radę być sędziami z amerykańskich filmów, którzy będą siedzieć i obserwować spór, czy może będą dociekliwi i wścibscy w dochodzeniu do prawdy na sali sądowej, czym często można będzie pogorszyć sytuację oskarżonego? 

Jak będzie zobaczymy w praktyce. Mam nadzieję, że wszyscy zdamy ten egzamin i będzie dobrze.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk