Rozmowy o prawie

Przestroga dla korzystających z telefonów i tabletów w trakcie kierowania autem.

Policja donosi o wypadku, którego przyczyną było kuriozalne zachowanie kierowcy. Kierujący dostawczym Peugeotem był na tyle znudzony drogą, albo na tyle miłośnikiem sztuki filmowej, że nie mógł się oderwać od filmu, który go interesował, że oglądał go na tablecie trzymanym na kolanach. Zajęcie rozproszyło go na tyle, że nie zauważył zatrzymującej się śmieciarki. Doszło do zderzenia, któego wynikiem były bardzo poważne uszkodzenia Peugeota, a także rany kierowcy.

Kierowca Peugeota w oczywisty sposób zlekceważył ogólne zasady ruchu drogowego, a szczególnie te zawarte w art. 3. 1. Prawa o ruchu drogowym. Wynika z nich wszak, że zarówno uczestnicy ruchu, jak i inne osoby znajdujące się na drodze są obowiązane do zachowania ostrożności na drodze, a także powinny unikać działania, którego sutkiem mogłoby być zagrożenie bezpieczeństwa lub jego utrudnienie, czy też narażenie kogokolwiek na szkodę. 

Trzeba powiedzieć, że przypadek zdaje się być kuriozalny i zupełnie szalony, ale patrząc na to, co się dzieje na drogach i ulicach można odnieść wrażenie, że najczęściej popełnianym wykroczeniem jest korzystanie z urządzeń komunikacji elektronicznej wymagających oderwania rąk od kierownicy. Jakkolwiek przepis art. 45.2.2 Prawa o ruchu drogowym zabrania kierującym korzystania z telefonu podczas jazdy, gdy wymaga to trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku, wydaje się jednoznaczny i wielu twierdzi, że chodzi wyłącznie o telefony, a nie o CB-radio, czy tablety lub inne urządzenia do komunikacji elektronicznej na portalach społecznościowych, to trzeba pamiętać, że policjant ma możliwość nałożenia grzywny za stworzenie innego zagrożenia dla bezpieczeństwa w ruchu drogowym. 

Prawo daje policjantowi możliwość nałożenia grzywny lub skierowania sprawy do sądu w przypadku rażącego naruszenia przepisu, ale nie to jest istotne. Rozproszenie filmem stało się przyczyną kolizji, w której zniszczone zostały dwa pojazdy, a kierowca i sprawca został ranny. Bywa tak bardzo często, że do wypadku dochodzi, bo kierujący pisze sms-a lub post na portalu społecznościowym. Może tak być, że skutkiem tej nieodpowiedzialności będą rany lub śmierć uczestnika wypadku. Czy rzeczywiście nie da się wysłać komunikatu po zatrzymaniu? Czy koniecznie musimy się rozpraszać? Czemu kupujemy pojazd wyposażony fabrycznie w zestaw głośnomówiący i tak trzymamy telefon przy uchu?

Zdarzenie z rejonu Łukowa powinno być przestrogą dla wszystkich kierujących. Nie dlatego, że chcę przypomnieć o taryfikatorze wykroczeń, ale dla podkreślenia ryzyka, które niesie rozproszenie kierowcy. Poważna kolizja z uszkodzeniami ciała to nie żarty, czy 100 zł oddane do budżetu państwa.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk