Rozmowy o prawie

Problem z czytaniem, czy z rozumieniem znaków drogowych?

Byłam niedawno w mieście poza Gdańskiem. Z pewnym zdziwieniem zobaczyłam, że panuje tam spora swoboda jeżeli chodzi o bardzo swobodne traktowanie znaków drogowych.

O co chodzi? Na jednym z parkingów w pobliżu aresztu, w którym musiałam być w związku ze swoją pracą zobaczyłam miejsce z tablicą D-18 wskazującą, że mamy do czynienia z parkingiem, ale dodatkowo, pod znakiem znajdowała się tabliczka wskazująca grupę pojazdów, których użytkownicy mogą korzystać z tych miejsc parkingowych. Chodziło o przyczepy samochodowe.

Myślicie, że na parkingu była choć jedna przyczepa? Nie! Wszystkie miejsca zajęte były przez auta osobowe. Czy ich kierowcy nie znają przepisów Prawa o ruchu drogowym? Czy może mają problem z czytaniem i rozumieniem tego, co na tabliczce jest napisane?

Nie wiem, nie chcę się nad tym zastanawiać. Nie moja sprawa. To, na co chcę zwrócić uwagę, to bezsprzeczny fakt, że za parkując pojazdem innymi niż przyczepa każdy z kierowców naraża się na mandat i zależnie od kwalifikacji wykroczenia przez policjanta lub strażnika gminnego, na wpis do rejestru punktów karnych.

Myślę, że szczęście, które miewają kierowcy nie oznacza, że będzie trwać w nieskończoność. Któregoś dnia za wycieraczką znajdą wezwanie. Lepiej się nad tym zastanowić i następnym razem zaparkować zaledwie kilka metrów dalej. Buty się nie zedrą.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk