Rozmowy o prawie

Prawo o ruchu drogowym nie mówi o odpowiedzialności! Zginęło już 10 motocyklistów. Czy znasz zasady współżycia na drodze?

Dość zimowego rozleniwienia. Piękna wiosenna aura sprawia, że na drogach pojawiło się wielu motocyklistów. Trzeba przypomnieć sobie zasady współżycia na drodze. 

Czemu to takie ważne? Od początku roku zginęło już 10 motocyklistów. To dużo! Każdy z tych przypadków jest nieszczęściem. Pytanie, czy można było ich uniknąć? Nie znam przypadków, słyszałem tylo o globalnej liczbie zdarzeń ze skutkiem śmiertelnym, więc nie chcę prowadzić analizy tych zdarzeń, ale chcę zwrócić uwagę na to, co mnie szczególnie razi w zachowaniach motocyklistów. Myślę, że te wnioski podzieli wielu innych kierowców.

  • Jazda z prędkością znacząco przekraczającą dopuszczalną, która nie daje szans na reakcję kierowcy motocykla i auta, gdy ten drugi rozpoczyna manewr, a motocykl pojawia się z przysłowiowego "nikąd".
  • Gwałtowne wyskakiwanie zza innych aut.
  • Jazda na styk. Zarówno w korkach, jak i przy wyprzedzaniu na trzeciego.

To, na co chcę zwrócić uwagę kierowców jednośladów nie zostało zapisane przez ustawodawcę w prawie o ruchu drogowym. Nie da się bowiem opisać każdej sytuacji, nie da się zdefiniować odpowiedzialności i kryteriów podejmowania właściwych decyzji. Z tym trzeba podejść do egzaminu na prawo jazdy. Jeżeli nie posiada się takich cech, bardzo łatwo stać się zagrożeniem dla siebie i dla innych.

Wielokrotnie słyszę dyskusje, w których motocykliści twierdzą, że kierowcy aut są złem, które przyczynia się do wypadków. Nie zgadzam się z taką tezą. Oczywiście, są przypadki, jak ten, w którym broniłam dobrego imienia nieżyjącego motocyklisty, gdy zawiódł wzrok starszej pani, która po nieprawidłowej ocenie sytuacji na drodze głównej wjechała na drogę podporządkowaną i doprowadziła do zderzenia z motocyklistą, który kilka dni wcześniej odebrał świadectwo maturalne. Ale z drugiej strony motocykliści powinni uwierzyć na słowo kierowcom aut, że gdy rozpoczynają manewr skrętu, to niewiele już się daje zrobić, gdy w lusterku, pojawi się motocykl, który z racji rozwijanej prędkości pokonuje metry do przeszkody z niesamowitą prędkością. Zrozumieć należy to, że jazda na granicy bezpieczeństwa jest zagrożeniem dla większej niż sam motocyklista grupy ludzi.

Oczywiście, poza ludźmi na motorach podejmujących ryzyko, są też motocykliści bardzo rozważni, którzy jeżdżą bezpiecznie i stanowić mogą przykład dla innych, ale niestety, w głowie nas wszystkich lepiej zapada ścigacz przelatujący skrzyżowanie w mieście na tylnym kole, a nie poważny biznesmen na Harley-u jadący zaznać swobody.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk