Rozmowy o prawie

Pokemony i konsekwencje udziału w grze. Logowanie przez konto Google niebezpieczne.

Osobiście nie interesuję się grą Pokemon Go. Nie poddałam się szaleństwu. Może nie mam wystarczająco dużo poczucia humoru. Może, jako prawnik, inaczej odbieram zagrożenia płynące z udziału w tej grze.

Chodzi o to, że włączenie się do tej popularnej gry powiązane jest z logowaniem się do systemu. Szczególnie zaś, mam na myśli, logowanie przez konto Google. Tu jest problem, bo zazwyczaj kilkamy potwierdzenia bez zastanawiania się nad tym, co robimy, bo przecież tak robią wszyscy. A w przypadku logowania przez konto Goodle na iPhone, aplikacja prosi o nadanie jej uprawnień do pełnego dostępu do konta Google.

Jest to realne i poważne zagrożenie. Takie zdjęcie majtek. Przed nieznanymi nam osobiście ludźmi stojacymi za aplikacją otwieramy swoje dane w zakresie poczty, plików na dyskach wirtuanych Google. To znacznie więcej niż powinniśmy komukolwiek zaproponować. Dysponując takim dostępem, internetowy przestępca może, co najgorsze, zacząć żyć w sieci za nas, narobić wiele złego.

Co z tego, że do tej pory nie ma sygnałów o nieuprawnionym korzystaniu z tego dostępu, jeżeli z pewnością wielu szkodników internetowych myśli o tym, jak się do tych danych dobrać i szuka sposobu na złamanie systemów ochrony serwerów producenta gry.

  • czytać i wysyłać oraz kasować nasze e-maile (dzięki czemu ktoś może także przejąć nasze konta w innych serwisach zarejestrowane na ten e-mail — wystarczy, że skorzysta z funkcji funkcję “zapomniałem hasło”)
  • pobierać i kasować pliki na dysku Google
  • pobrać historię naszych wyszukiwań i lokalizacji
  • podejrzeć wprowadzone przez nas dane osobowe