Rozmowy o prawie

Pod prąd jezdnią jednokierunkową trudno, to pojechała chodnikiem. Szkoda, że nie było policji.

Podjechałam wczoraj na ulicę, przy której za pół miesiąca będzie funkcjonować moja kancelaria. W trakcie rozpakowywania rzeczy, które przywozimy sukcesywnie ze starego lokalu, zobaczyliśmy rzecz, któą można uznać za kuriozalne łamanie przepisów prawa.

Pani, pewnie nauczycielka, bo wyjechała z terenu pod szkołą, gdzie wjazd dopuszczony jest wyłącznie dla pracowników, nie skręciła w jednokierunkową ulicę w prawo, a w chodnik w lewo. Tak, zjechała z drogi wewnętrznej szkoły na chodnik i między uczniami wracającymi z zajęć, pojechała w kiedunu skrzyżowania. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że chodziło o "zarobienie"kilkuset metrów, które normalnie jadąc musiałaby nadłożyć. Czy jednak warto było podejmować ryzyko potrącenia któregoś z uczniów? Czy warto i czy należy dawać tak fatalny przykład zarówno dzieciakowi, który siedział w samochodzie i tym uczniom, którzy właśnie wychodzili ze szkoły.

Warto zwrócić uwagę zarówno pani, jak i każdej innej osobie, że przepisy prawa o ruchu drogowym jasno wypowiadają się w sprawie jazdy wzdłuż po chodniku. Ze względu na bezpieczeństwo jest to zabronione przepisem art. 26 ust. 3 pkt.3

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk