Rozmowy o prawie

Pożary plagą suchego lata. Najczęściej winni im są ludzie.

Ostatni weekend spędzałam w rejonie Chmielna. Jedną z pierwszych rzeczy, które zrobiłam po przyjeździe na miejsce było wyjście na spacer do lasu, by sprawdzić, czy są grzyby. Okazało się, że w lesie jest przeraźliwie sucho. Wygląda na to, że nie mylą się strażacy, którzy zwracają uwagę na wielkie zagrożenie pożarowe dodając przy tym, że aż w około 90 procentach przypadków winnymi pożaru lasów lub łąk są ludzie. 

Stopień wysuszenia ściółki leśnej jest taki, że niebezpieczna jest iskra z niedopałka, rozgrzany katalizator w aucie, czy snop iskier z ogniska. Było tak w przypadku większości z 74 pożarów lasów, które wybuchły na terenie województwa pomorskiego tylko od początku wakacji.

Podobnie jest w całym kraju. Dla tych, którzy nie wiedzą, w pierwszej połowie sierpnia na terenie kraju doszło do 2 094 pożarów lasów i 3 801 pożarów upraw rolnych oraz obszarów łąkowych. 

Sobotnie przedpołudnie spędziłam na wodzie. Rejs po Jeziorze Raduńskim był nie tylko okazją do podziwiania wspaniałych widoków, ale również okazją do stwierdzenia, że lekceważymy oczywiste zagrożenie. Mimo, że na wodzie byłam przed południem, w wielu miejscach nad wodą widziałam ogniska i dymiące grille. Wszystkie w bezpośrednim sąsiedztwie drzew, które pięknymi lasami pokrywają brzegi kaszubskich jezior.

Czy jako naród potrzebujemy bodźca w postaci mandatów, by zacząć działać nie tylko w zgodzie z prawem, ale również w zgodzie z rozsądkiem. Czy ludzie, którzy palili te ogniska nie zdają sobie sprawy z tego, że wysuszone sosny płoną jak pochodnie? Czy nigdy nie słyszeli o zakazie rozpalania ognia w odległości mniejszej niż 100 metrów od lasu? 

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk