Rozmowy o prawie

O strefie skrzyżowań równorzędnych i bezpieczeństwie. Znaki poziome zniknęły pod śniegiem. Co teraz?

Prawo o ruchu drogowym określa zasady zachowania uczestników ruchu drogowego.

W art. 5. 1. mówi się, że uczestnik ruchu jest obowiązany stosować się do poleceń i sygnałów dawanych przez osoby kierujące ruchem lub uprawnione do jego kontroli, a także sygnałów świetlnych oraz znaków drogowych. Co ma zrobić taki uczestnik ruchu, gdy jedzie ulicą, na której swawolni zarządcy dróg wprowadzili twór nazywany strefą skrzyżowań równorzędnych? Czy ma się zastosować do nieformalnego znaku, który nie jest wskazany w rejestrze będącym załącznikiem do rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych, czy biorąc pod uwagę to, że znaki poziome, które mogą sugerować fakt zbliżania się do skrzyżowania równorzędnego zachowywać się tak, jak gdyby to rzeczywiście było skrzyżowanie równorzędne, albowiem zdjęto oznakowanie wskazujące pierwszeństwo.

Sama mieszkam w takiej strefie. Ulice nią objęte nie są ulicami, po której porusza się komunikacja miejska, więc nie są posypywane chemią, a więc znaki poziome są ukryte pod śniegiem. Dochodzi do wymuszeń pierwszeństwa i niebezpiecznych sytuacji. Czy tak być powinno, czy nie mamy prawa do rzetelnej informacji o sytuacji na drodze, która zagwarantuje bezpieczeństwo ruchu drogowego?

Odpowiednie oznakowanie powinien zapewnić starosta, a w przypadku mojego miasta prezydent, bo to on odpowiada za drogi w mieście. Oczywiście zadanie to powierzył jednostce organizacyjnej miasta, ale czy to dobrze, że nie prowadzi się audytów bezpieczeństwa w związku z wprowadzeniem w mieście stref pozbawionych oznakowania wskazującego pierwszeństwo. To, co dobre jest na polnych drogach, nie koniecznie jest dobre w mieście. Czy nie powinniśmy wrócić do normalności?

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk