Rozmowy o prawie

O kuligach raz jeszcze. Tym razem po tragicznym finale jednego z nich.

Choć topniejący z godziny na godzinę śnieg nie skłania do myślenia u kuligach, to jednaktrzeba mieć nadzieję, że zima jeszcze wróci i ci, którzy nie dali rady skorzystać z tej zimowej rozrywki, znajdą chwilę na to, by przypomnieć sobie dzieciństwo i poszaleć na sankach.

Ważne przy tym jest to, by pamiętać o zasadach bezpieczeństwa. Pisałam o tym kilka dni temu - http://www.adwokatnowakowska.pl/blog/kulig-za-autem-to-wielka-nieodpowiedzialność-i-łamanie-prawa-nie-róbcie-tego. Nie minęło wiele czasu, gdy dowiedzieliśmy się, że w lesie koło Bytowa doszło do wypadku. Z ciągnika rolniczego wypadła kilkuletnia dziewczynka, którą kierujący przewoził w kabinie. Wypadnięcie było na tyle nieszczęśliwe, że trafiła pod koła ciągnika i poniosła śmierć.

Jestem przekonana, że choć prawo o ruchu drogowym nie mówi wprost o kuligu za końmi, to również one mogą być niebezpieczne. Pamiętajmy, że w chwili, gdy o kuligiem nazywamy nie sanie, w których jedzie Kmicic z Oleńką, a o saniach, do których podczepiono 20 sanek z podpitymi biesiadnikami, którzy uważają, że wywracanie się lub slalomowanie między drzewami jest najlepszą zabawa, to mówimy o stwarzaniu ryzyka wypadku. Ryzyko wypadku kojarzy się z tym, że w finałowej części zabawy mogą brać udział również prawnicy. Jako pierwszy prokurator.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk