Rozmowy o prawie

Niezły cyrk na Pomorzu!

Portal tvn24.pl informuje, że doszło do sporu między Burmistrz Czerska, a dyrekcją jednego z cyrków, który miał zamiar zrealizować program artystyczny w Czersku. Lektura materiału wskazuje na to, że chodzi o cyrk nie tylko dosłownie, w sensie zamiaru wystawienia przedstawienia cyrkowego w mieście. Chodzi również o swego rodzaju cyrk komunikacyjny. 

Cyrk komunikacyjny? Jak czytam w materiale i pamiętam z migawek w TV, Burmistrz Czerska postanowiła pójść wzorem Prezydenta Słupska, który zakazał występów cyrku, w którym miały występować zwierzęta. Miało to w zamyśle zapewnić zwierzętom ochronę i wpływać na poprawę ich losu. Problem w tym, że doszło do kuriozalnej sytuacji, w której Burmistrz Czerska o swoim stanowisku poinformowała na na portalu społecznościowym publikując jednocześnie plakaty akcji wspierające ochronę zwierząt.Problem również w tym, że właściciele cyrku przyszli do urzędu uzgadniać sprawę i nie pozostawili żadnego formalnego wniosku, a jak donosi stacja, poprzestali na ustnych sugestiach urzędnika, że będzie dobrze. Czy na tej podstawie powinni rozstawiać namiot cyrkowy i ustawiać zaplecze widowiska? Raczej nie.

Obie strony, zgodnie z doniesieniami medialnymi, gotowe są walczyć o swoje racje w sądzie. Cyrk o zwrot kosztów, miasto o zapłatę odszkodowania w wysokości 246 złotych za bezumowne zajęcie działki przy ulicy 21 lutego. Kto w tej sprawie wygra? Nie wiem, ale mam nadzieję, że będzie to rozsądek. Przede wszystkim mam nadzieję, że strony konfliktu pójdą po rozum do głowy i dojdzie do porozumienia na drodze mediacji. Po drugie, mam nadzieję, że zarówno zarządzający cyrkiem, ale i urzędnicy przypomną sobie, że droga komunikacji między petentem a urzędnikiem nie jest drogą ustną i wymaga formalnych kroków. 

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk