Rozmowy o prawie

Nieodpowiedzialny wpis powyborczy w sieci może wiele kosztować. Miarkujmy emocje.

Wyniki wyborów są takie, a nie inne. O tym, kto będzie u władzy decyduje większość aktywnej części społeczeństwa. Trzeba się pogodzić z wyborem. Niezależnie od tego, czy nowa rzeczywistość polityczna nie jest po naszej myśli, czy też w emocjach czekamy na jakąś formę odwetu na poprzedniej ekipie politycznej, nie powinniśmy pozwalać sobie na sianie mowy nienawiści.

Pamiętajmy, że czas mamy internetowe. Komunikacja społeczna odbywa się za pośrednictwem przeróżnych komunikatorów społecznościowych. Nienawiść i przemoc, które zostaną zapisane w komunikacie, który podamy do publicznej wiadomości pozostaną w sieci. Nie da się ich całkowicie wymazać. 

Większość zdarzeń w Internecie pozostaje w sieci. Są jednak i takie przypadki, gdy ktoś poczuje się urażony, prześladowany, uzna siebie za ofiarę samosądu. Takie ataki kwalifikują się do podjęcia przez wymiar sprawiedliwości działań przewidzianych przepisami prawa karnego. Policja ma analityków, którzy potrafią dojść do właściciela maszyny, z której do sieci dostał się wadliwy wpis. Konsekwencje jednego głupiego zdania napisanego w emocjach powyborczych mogą popsuć życie każdego. Na lata. Dlatego powstrzymujmy się przed zbyt emocjonalnymi wpisami, powstrzymujmy tych, którzy brną w zaułek naruszenia prawa.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk