Rozmowy o prawie

"Niechronieni" pod policyjną lupą

Ostatnie lata przyniosły wielką popularyzację rowerów. Jeździmy na nich dla zdrowia, jeździmy do pracy i na imprezy towarzyskie. Jeździmy po licznych ścieżkach rowerowych, jeździmy po ulicy, ale i po chodnikach i przez przejścia dla pieszych.

Sama jestem kierowcą i rowerzystą. Rozumiem obie grupy. Rozumiem, że każda z nich chce sobie radzić. Problem w tym, że czasami to radzenie sobie idzie zbyt daleko. 

Prawo zakazuje, co do zasady, jazdy rowerem po chodnikach. Niestety, prawo sobie, a rowerzyści sobie. Nader, a nawet nazbyt często lekceważy się przepis prawa o ruchu drogowym, który mówi, że po chodniku wolno poruszać się w wyjątkowych warunkach i to z zachowaniem zasady bezwzględnej ostrożności i pierwszeństwa pieszych, a także zasadę mówiącą, że rower przeprowadzamy przez przejście dla pieszych, a nie jedziemy z największą prędkością, z jaką potrafimy.

Każdorazowo, przy dyskusjach o jeździe rowerem krytykuję infrastrukturę, która niestety nie działa prewencyjnie, bo nie zmusza do zwolnienia przed skrzyżowaniami i przejsciami dla pieszych. Każdorazowo mówię też, że rowerzysci są zobowiązani do zachowania zasad prawa o ruchu drogowym, a w tym tych ogólnych.

Zasady ogólne
Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga – szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie.

Jazda chodnikiem wśród pieszych, a także przejeżdżanie przez przejścia dla pieszych mogą powodować realne zagrożenia bezpieczeństwa. W związku z tym, policjanci z Łodzi, a pewnie wkrótce z innych regionów, rozpoczęli działania pod kryptonimem "Niechronieni". Kryptonim akcji nie ma związku z chronieniem rowerzystów przed kierowcami. Wręcz przeciwnie, chodzi o eliminowanie z ruchu drogowego rowerzystów, którzy naruszają zasady bezpieczeństwa. W tym sensie akcja, choć generalnie nie jestem za łapankami na drogach, ma uzasadnienie. 

Oczywiście, nie ma sensu płacić mandatów, więc może warto pomyśleć o działaniach policjantów w tym kontekście, ale dodatkowo warto rozważyć naszą obecność rowerową w szerzej perspektywie - rowerzysta nie jest na drodze sam i powinien rozsądnie współistnieć.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk