Rozmowy o prawie

Nie żal się na zatrzymanie prawa jazdy, bo go nie dostaniesz dłużej niż trzy miesiące.

Mimo, że trzy miesiące od dnia zatrzymania pewnego kierowcy za przekroczenie prędkości upłynęły, wydział komunikacji naszego urzędu miasta nie zwraca dokumentu prawa jazdy. Argumentuje to tym, że osoba, która dopuściła się przekroczenia prędkości więcej niż 50 km/h powyżej dopuszczalnej prędkości na drodze, którą się poruszała, złożyła odwołanie od decyzji o zatrzymaniu dokumentu, więc dokumenty zgodnie z procedurą zostały przekazane do rozpatrzenia Samorządowemu Kolegium Odwoławczemu.

Trudno zrozumieć, po co Samorządowemu Kolegium Odwoławczemu potrzebny sam dokument, ale zapytane o sprawę, kolegium odpowiedziało, że zajmie się nią może w listopadzie, a może w grudniu. Do tego czasu zwrot prawa jazdy ma być według urzędników niemożliwy. Co z tego, że upłynął dziś termin na jaki zatrzymano prawo jazdy. Fakt badania prawidłowości przeprowadzenia procedur związanych z zatrzymaniem prawa jazdy, a właściwie pozbawieniem kierowcy drogi skargowej przez zaniechanie przekazania prawa jazdy do sądu, nie może być podstawą do przetrzymywania dokumentu. Szczególnie, że decyzja wskazuje datę graniczną, po której kierowca miał otrzymać dokument zezwalający na prowadzenie pojazdów.

Nie mam nic przeciwko eliminowaniu z ruchu drogowego zachowań niebezpiecznych, ale zdecydowanie wolałabym, by odbywało się to w oparciu o rzetelne procedury. 

Za trzy dni będziemy wybierać posłów. Namawiam do mądrych wyborów, by ludzie, którzy znajdą się w sejmie nie uchwalali prawa, które budzi tak duże proceduralne wątpliwości, jak właśnie zatrzymywanie prawa jazdy za przekroczenie prędkości o więcej niż 50 km/h ponad prędkość dopuszczalną. Ludzie zasiadający w sejmie i senacie powinni stanowić dobre prawo. Prawo, którym nie będzie musiał później zajmować się Rzecznik Praw Obywatelskich, który w przypadku tego bubla działania podjął na samym początku swojej kadencji.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk