Rozmowy o prawie

Nie łamcie bzu

Art. 144. § 1 Kodeksu wykroczeń mówi - Kto na terenach przeznaczonych do użytku publicznego niszczy lub uszkadza roślinność lub też dopuszcza do niszczenia roślinności przez zwierzęta znajdujące się pod jego nadzorem albo na terenach przeznaczonych do użytku publicznego depcze trawnik lub zieleniec w miejscach innych niż wyznaczone dla celów rekreacji przez właściwego zarządcę terenu, podlega karze grzywny do 1000 złotych albo karze nagany.

Za sprawą swego rodzaju czynu społecznego, przestrzeń publiczna na mojej ulicy, która kiedyś była ubitym klepiskiem, dziś kipi zielenią. Posadzone zostały drzewa i krzewy, na większych powierzchniach rozsiana została trawa. W kilku miejscach oczy cieszą kolory pięknie i soczyście kwitnącego bzu. No i właśnie dziś, nie wiem, czym wiedzione, na ulicy pojawiły się starsze panie wracające z pewnością z kościoła, bo to ta pora, by po szybkim zorientowaniu się, czy kogoś nie ma, zerwać całą gałąź z kwiatami bzu i szybko odejść. Ponieważ zostało jeszcze sporo kwiatów, z pewnością pielgrzymki amatorów estetycznej dekoracji będą trwać jeszcze przez najbliższych kilka dni, aż do dnia, w którym ktoś ułamie ostatnią gałąź. 

Czy mam każdorazowo wybiegać z domu i reagować? Czy każdorazowo próbować przekonywać, że robią szkodę? Czy może informować je o tym, że zgodnie z przepisem prawa ich działanie zagrożone jest karą grzywny do 1000 zł? Dlaczego tak łatwo szkodzimy innym osobom? Dlaczego dla dobra własnego poświęcamy czyjeś dobro?

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk