Rozmowy o prawie

Myśląc o aferze parkingowej w Gdańsku warto przeczytać jeden z ostatnich raportów NIK!

Większość z nas nawet nie myśli, że istnieje instytucja pod nazwą Najwyższa Izba Kontroli. Większość z nas nie wie, czym izba się zajmuje, a na pewno nie zna wyników postępowań. Ja się tym interesuję, bo z treści raportów NIK czerpię źródła wiadomości przydatnych mi w sprawach, które prowadzę.

O sprawie "afery" parkingowej w Gdańsku pisałam kilka razy. Każdorazowo komentowałam to nie w kontekście umów miasta z dzierżwcą i prawidłowości wykluczenia części pasów drogowych z publicznego użytkowania, bo bez znajomości pełnego materiału każda opinia jest ryzykowna, ale w kontekście nieprawidłowości w realizacji wytycznych rozporządzeń. Ostatnio wspominałam o tym, że aby wprowadzić nową organizację ruchu i ustawić nowe oznakowanie trzeba sporządzić nowy projekt i go zatwierdzić. Mąż z ciekawości odwiedził gdański Zarząd Dróg i Zieleni i okazało się, że oczywiście tego nie zroobiono lekceważąc przepisy prawa.

Z ciekawością przeczytałam więc treść raportu NIK w sprawie bezpieczeństwa pieszych i rowerzystów. Ktoś powie, że nie ma to związku z parkingami. A ja twierdzę, że wiele informacji ma związek z parkingami na zasadzie takiej, że w zakresie zarządzania ruchem na drogach są poważne nieprawidłowości, więc nie ma się co dziwić temu, że doochodzi do takich sytuacji jak z parkingiem.

O co chodzi? A no o takie kwiatki:

  • W UM w Gdańsku wbrew przepisowi art. 10 ust. 6 ustawy Prawo o ruchu drogowym, prezydent miasta przekazał kompetencje organu zarządzającego ruchem, czyli w mieście na prawach powiatu swoje, jako prezydenta miasta, dyrektorowi budżetowej jednostki organizacyjnej urzędu miejskiego w osobie Zarządu Dróg i Zieleni. 
  • W UM w Gdańsku zbadano przedstawiane do zatwierdzenia projekty organizacji ruchu w ilości 138 szt.. Żaden z nich nie zawierał opinii Komendanta Miejskiego Policji, o której jednoznacznie mowa w § 7 ust. 1 pkt 3 rozporządzenia w sprawie zarządzania ruchem.
  • W większości z badanych projektów organizacji ruchu stwierdzono niekompletność w zakresie skali planu orientacyjnego, lokalizacji znaków i urządzeń sygnalizacyjnych na planach sytuacyjnych, parametrów i geometrii drogi na planach sytuacyjnych, programu sygnalizacyjnego i obliczeń przepustowości drogi (w przypadku projektów zawierających sygnalizację świetlną), zasad dokonywania zmian oraz sposobu ich rejestracji (w przypadku projektów zawierających znaki świetlne lub znaki o zmiennej treści), opisu ruchu oraz terminu wprowadzenia nowej stałej organizacji ruchu. O elementach tych mówi się w treści rozporządzenia o zarządzaniu ruchem.

Warto zwrócić uwagę na przekazanie kompetencji prezydenta miasta Zarządowi Dróg i Zieleni. Przekazanie zadań organu administracji zarządzającego ruchem do zarządu drogi z naruszeniem prawa w oczywisty sposób utrudnia, jeżeli nie uniemożliwia, ustalenie właściwej osoby odpowiedzialnej za prawidłowe zarządzanie ruchem. Chodzi nie tylko o stan bezpieczeństwa uczestników ruchu, ale również o totalnie nielogiczne i nieżyciowe decyzje dezorganizujące ruch na drogach i kultywujące radosną twórczość w zakresie projektów organizacji ruchu i znaków ustawianych na drogach.

Oczywiście, konsekwencją powyższego jest to, że nie ma mowy o nadzorze nad realizacją zadań z zakresu inżynierii  ruchu, bo wykonawca tych zadań jednocześnie jest nadzorcą. I to, co najbardziej idiotyczne, to fakt, że zarządca drogi de facto zatwierdza własne projekty, a następnie kontrluje prawidłowość ich wdrażania. Czy myślicie, że sam się skrytykuje za jakąś bzdurną decyzję? Nie i z uporem będzie twierdzić, że zrobił niesłychalnie wiele dla zastosowania najlepszego oznakowania i urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego.

To jest właściwa odpowiedź na pytania o winnych sytuacji na gdańskich drogach w dzielnicach nadmorskich. Uchwała XXXII/900/09 Rady Miasta Gdańska z 29 stycznia 2009 i zarządzenie Prezydenta Miasta Gdańska 1461/10 z dnia 1 października 2010 stały się podstawą do spontanicznej działalności jednostki budżetowej, która powinna zajmować się stroną techniczną, a stała się władzą.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk