Rozmowy o prawie

Media ponownie poruszają kwestie nieprawidłowości oznakowania w Gdańsku. Urzędnicy mają swoje zdanie.

Kwestię zasadniczych wątpliwości odnośnie płacenia za parkowanie w nieprawidłowo oznakowanych strefach płatnego parkowania omawiałm już wcześniej, ale to, co przeczytałam na stronie internetowej jednego z gdańskich dzienników sprawiło, że opadły mi ręce.

Okazuje się, że urzędnik kierujący wyspecjalizowaną jednostką zajmującą się drogami świadomie wbrew powszechnie przyjętej praktyce twierdzi, że w związku z tym, że jak uważa, zapisy ustawy o ruchu drogowym nakazujące oznakowanie miejsc płatnego parkowania znakami poziomymi są rozbieżne z ustawą o drogach publicznych, nie będzie szpecić miasta znakami poziomymi. Zamierza też czekać na ujednolicenie przepisów.

Jest to kolejna oryginalność gdańskich urzędników. Nie wiem, czy pamiętacie przejście dla pieszych, na którym dochodziło do licznych potrąceń pieszych. Wszystko pod okiem kamery w pobliskim sklepie z monitoringiem. Gdańscy urzędnicy zamonotowali urządzenia mające na celu wymuszenie powolnej jazdy. Problem w tym, że urządzenia te zamontowano niezgodnie z przepisami prawa. Urzędnicy potwierdzili to nawet na piśmie.

Innym przykładem oryginalnych działań jest likwidacja oznakowania i wprowadzanie tak zwanych stref skrzyżowań równorzędnych mimo, że prawo nakazuje w miastach oznakowanie skrzyżowań, a samej definicji strefy i znaku nie można doszukać się w przepisach.

To, że oznakowanie dla mojej ulicy znajduje się na innej działce drogowej jest przy powyższym mało istotnym błędem. Ale urzędnicy byli w stanie wyłumaczyć to tym, że na naszej ulicy nie było miejsca na znak.

Ile czasu może trwać swoista samowola? Jak długo kierowcy będą cierpieć skutki radosnej i spontanicznej twórczości urzędniczej. Dlaczego wojewoda, który ma pełnić nadzór nad działaniem powiatów i gmin w zakresie zarządzania drogami publicznymi działa tak mało intenywnie? Czego trzeba w państwie prawa, by urzędnik realizowała to, co robią wszyscy, bo wynika z przepisów prawa, a nie najpierw robił po swojemu, a później czekał na ujednolicenie prawa.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk