Rozmowy o prawie

Mamy prawo do czytelnego oznakowania na drogach. Czemu jest tak źle? Bo łamie się prawo.

Trójmiejski portal informacyjny poświęcił kilka dni na temat dotyczący niewidocznego oznakowania na ulicy Spacerowej. Chodziło o linie rozgraniczające pasy ruchu, które zostały starte przez pojazdy. Chodziło też o kierowcę autobusu miejskiego, który zaproponował, że sam odmaluje dla bezpieczeństwa te linie.

Świeży temat, sensacja, więc dziennikarze rzucili się do pracy. Przepytali pracowników gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni i doprowadzili do tego, że wczoraj na ulicy znalazło się nowe, a co najważniejsze widoczne oznakowanie. 

Ktoś powie, że nic w tym nienormalnego. Ja powiem, że jest w tej sprawie sporo nienormalności, bo przepisy prawa nakazują dwie rzeczy:

  • przeprowadzanie okresowych przeglądów oznakowania przez zarządcę drogi i podejmowanie działań interwencyjnych z własnej inicjatywy,
  • stosowanie norm określonych rozporządzeniem w zakresie warunków technicznych jakim mają odpowiadać znaki i sygnały drogowe, a także urządzenia bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Pomijam to, że w sytuacji nieprawidłowej widoczności oznakowania poziomego musiały interweniować media. W zasadzie media mają w tym zakresie temat w całym mieście. W mojej dzielnicy sytuacja wygląda fatalnie. W wielu miejscach powstają znaczące niejednoznaczności w związku ze starciem linii namalowanych na jezdni. Przejście dla pieszych przy jednej ze szkół odmalowane po moim zgłoszeniu na mapie porządku, już po miesiącu zaczyna się wycierać.

Jeżeli coś się ściera, to ludzie pytają o to, czy ZDiZ farbę kupuje w Castoramie (jeden z komentarzy do materiału portalu trojmiasto.pl). Po pierwsze ZDiZ nie kupuje farb, tylko zleca wykonanie prac firmom zewnętrznym i to one mogą kupować farby, które nie spełniają norm. A te są bardzo jednoznaczne, bo określa je rozporządzenie. 

Tak, istnieje coś takiego jak "Szczegółowe warunki techniczne dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunki ich umieszczania na drogch", które są załącznikiem do rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych
oraz urzàdzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach. Określa ono wszystkie elementy związane z oznakowaniem. Mówi między innymi, że trwałość nawet najsłabszej farby powinna być nie mniejsza niż 1 rok.

Obawiam się, że w praktyce tak nie jest. Jako uczestnicy ruchu drogowego i podatnicy powinniśmy domagać się swojego prawa do prawidłowego oznakowania i jednocześnie do racjonalnego wydawania pieniędzy publicznych na to oznakowanie. Poprawianie oznakowania co kilka miesięcy to skandal. Brak reakcji zarządcy na braki oznakowania to też skandal. 

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk