Rozmowy o prawie

Mamy prawo do ładu przestrzennego. NIK krytykuje proces inwestycyjny w pasie nadmorskim.

Nie każdy mieszka nad morzem. Mieszka w sensie lokalizacji domu w pobliżu morskiego brzegu, co wpływa, ułatwia spacery nad morzem. Każdy spacer jest zaś okazją do różnych obserwacji. Między nimi są to obserwacje dotyczące mniej lub bardziej nielogicznych inwetycji budowlanych. Trwałych lub sezonowych.
Sprawą takich inwestycji zajął się NIK. Izba przeprowadziła kompleksową kontrolę i ustaliła, że sposób realizacji inwestycji w pasie nadbrzeżnym może być przypadkowy i nieprzewidywalny.
Okauje się, że aż 80 % terenów przybrzeżnych nie ma planów zagospodarowania przestrzennego. Cóż to oznacza? Ni mniej ni więcej, tylko to, że pozwala to budować na podstawie indywidualnie wydawanych decyzji administracyjnych lub po prostu realizować budowę samowolnie. Co ciekawe, wiele gmin nie wie o wszystkich nieruchomościach w pasie nadbrzeżnym.

Skąd zainteresowanie inwestowaniem w pasie nadbrzeżnym? Obszar przyległy do brzegu morskiego niewątpliwie ma walory przyrodnicze, ale najważniejsi są turyści, któzy w sezonie dają szansę na zarobienie pieniędzy. Co gwarantuje te pieniądze? Posiadanie obiektu mieszkalnego, pensjonatu, hotelu lub punktu gastronomicznego, czy sklepu. 

NIK przeprowadził kontrole w 18 jednostkach administracji publicnej: 4 starostwach, 9 urzędach gmin, 4 powiatowych inspektoratach nadzoru budowlanego oraz w gminnym ośrodku sportu i rekreacji.

W wyniku kontroli stwierdzono, że zaledwie w 2 z 9 gmin inwestycje realizowane są na podstawie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Powszechnym jest działanie na podstawie indywidualnie wydawanych decyzji administracyjnych określających warunki zabudowy. Prowadzi to do licznych patologii. Szczytem nieprawidłowości okazała się gmina Krokowa, w której granicach leży miejscowość Karwieńskie Błota. Okazuje się, że w pasie nadbrzeżnym znajduje się tu aż 500 nielegalnych obiektów budowlanych takich jak baraki, wiaty, szopy, budynki rekreacji indywidualnej, budynki gospodarcze. 

NIK zwrócił uwagę na nieprawidłowości w działaniu powiatowych inspektoratów nadzoru budowlanego. Chodzi o brak systematycznych kontroli w terenie lub niezbyt rzetelne ich przeprowadzanie, traktowanie pasa nadbrzeżnego po macoszemu, co sprowadzało się do realizacje wyłącznie kontroli obowiązkowych i zaniechanie własnej inicjatywy w zakresie tropienia nieprawidłowości.

Kontrolą został objęty między innymi inspektorat, z którym dane mi pracować przy reprezentacji klienta, którego działka sąsiaduje z działką, na której zlokalizowano samowolę budowlaną. Opieszałość z jaką prowadzone jest postępowanie jest zupełnie kuriozalna i mam nadzieję, że nie uszła uwagi NIK, który w raporcie zwraca uwagę na przypadki nierzetelnego i opieszałego prowadzenia postępowań dotyczących samowoli budowlanych. 

Dobrze się dzieje, że przedmiotem zainteresowania NIK są tak "nieistotne" tematy, jak zabudowa w pasie nadmorskim. Jako użytkownik i mieszkaniec tego pasa chciałabym się cieszyć łądem przestrzennym. Myślę, że podobnie myśli wiele osób, które zamiast dziko stawianych bud lud pseudomodernistycznych blokhausów woleliby ładną zabudowę w konwencji zbliżonej do "rybackiej" czy "nadmorskiej". Mieszkam w dzielnicy, która była uzdrowiskiem jeszcze przed powstaniem Sopotu, mieszkam na skraju jej części zwanej "Stara osada rybacka". Niestety, w mojej dzielnicy co raz mniej domów pamiętających czasy, gdy łowiono tu ryby. W to miejsce powstały hotel o kształcie walca, prostopadłościan z restauracją, piętrowa wiata zbliżona formą do pagody i masa "bud" będących synonimem tandety. A ja tęsknię za tym, by było jak w Sopocie, gdzie większość obiektów zlokalizowanych w pasie nadmorskim realizowana jest z jakimś pomysłem, w jednej technologii i konwencji. Mamy prawo do łądu przestrzennego.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk