Rozmowy o prawie

Liście zebrane przy naszym domu są odpadem. Nie wolno ich palić, można oddać z innymi odpadami.

Zadzwonił do mnie wielce zirytowany pan, który mieszka w sąsiedztwie mojego domku na wsi. Powiedział, że został ukarany przez straż gminną za palenie liści i zwiędłych kwiatów. Uważał, że jeżeli liście spadły z drzew na jego działce, a kwiaty z jego własnego ogródka, to może zrobić z nimi co chce. Wielce był zdenerwowany tym, że strażnicy wręczyli mu mandat.

Co miałam mu powiedzieć? Że ma nie płacić? Niestety, strażnicy mieli rację. Mieli pełne prawo nałożyć mandat.

Z czego to wynika? Wynika to przede wszystkim z tego, że zgodnie z regulaminami utrzymania czystości i porządku w gminach, za odpad uznaje się właśnie odapdy zielone, czy może jesienią odpady pochodzenia roślinnego, które jak inne odpady nie mogą być termicznie przekształcane, a więc spalane poza wyspecjalizowanymi spalarniami, co wynika z treści ustawy o odpadach. Dodatkowo, zgodnie z regulaminami utrzymania czystości, odpady zielone zarówno z ogrodów jak i z chodników przyległych do nieruchomości, powinny być zbierane selektywnie w odrębnych workach, by można było je przekazać do ponownego wykorzystania w procesie kompostowania frakcji mokrej odpadów.

Kiedy powiedziałam o kompostowaniu pan zirytował się powtórnie. Okazało się, że kompostowanie było przedmiotem dyskusji ze strażnikami, którzy po zauważeniu kompostownika zadali pytanie o zgłoszenie go do gminy. W naszej gminie jest taka zasada, albowiem pozwala to na rzetelniejsze sporządzenie raportów z gospodarowania odpadami na potrzeby unijnych procedur. W terenach wiejskich ilość odpadów zielonych jest o wiele większa, a więc osoby, które nie zgłosiłyby kompostowników sprawiałyby poważny problem w sporządzeniu bilansów odpadów.

Za spalanie odpadów i nieprawidłowości w gospodarowaniu odpadami pan otrzymał mandat karny w wysokości do 500 PLN.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk