Rozmowy o prawie

Lasy są monitorowane. Grzybiarze muszą się liczyć z wezwaniami od Straży Leśnej.

Po dłuższej suszy mieliśmy kilka dni deszczowych. Pojawiły się grzyby. Ludzie garną się do lasu. Wielu z nich narusza przy tym przepisy dotyczące ruchu pojazdów w lesie i zachowania na terenach leśnych. Myślą, że nic im nie grozi, bo nie widzą Straży Leśnej. 

Przekonanie, że za psoty na terenach leśnych ujdą płazem jest zupełnie wadliwe. Większość nadleśnictw stosuje już monitoring terenów leśnych, a w praktyce miejsc najbardziej zagrożonych. Nadzór kamer wprowadzono w celu zmniejszenia ilości przestępstw poważnych, jak kradzież drewna, ale również wykroczeń w zakresie szkolnictwa leśego i ochrony terenów leśnych, ochroną przyrody.  

Z racji powrotu sezonu leśnego pominę kwestię szkodnictwa leśnego polegającego na bezprawnym pozyskiwaniu w lesie drewna, by skoncentrować się na innym szkodnictwie, a to bezprawnym korzystaniu z lasu przez wyrzucanie odpadów lub poruszanie się drogami, które nie są dopuszczone do ruchu lub postój w miejscach zabronionych.

Leśnicy umieszczają kamery monitorujące w miejscach, gdzie zwyczajowo parkują pojazdy grzybiarzy. Kamery nagrają zarówno sam fakt postoju, jak i to, czy przy okazji nie wyczyściliśmy samochodu ze śmieci. Konsekwencją niepoprawnego zachowania może być wezwanie z pocztówką z grzybobrania i prośba o wskazanie kierującego pojazdem.

Nie ma co się oszukiwać, leśnicy są konsekwentni. Jeżeli tylko skusimy się perspektywą pięknego zbioru w miejscu, które aż się prosi o sprawdzenie obecności grzybów, to lepiej zatrzymujmy się przy głównej drodze, przy asfalcie, bo jeżeli wjedziemy w to miejsce, które nas woła z daleka, to może się okazać, że właśnie tam, ze względu na atrakcyjność miejsca, umieszczono kamerę.

Jako adwokat podpowiadam, że ciężko wpaść na rozsądną linię obrony. Przecież takie wykroczenia mają miejsce głównie w weekendy. Kto da wiarę w to, że właśnie wtedy działaliśmy w stanie wyższej konieczności, który uzasadniał wjazd do lasu. Szansa na znalezienie wytłumczenia jest znikoma, a nawet żadna. Oczywistym jest to, że nasz samochód stał w lesie, bo zbieraliśmy właśnie grzyby. Grzyby, które mogą się okazać droższe niż kupione przy drodze. Głównie ze względu na mandat.


Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk