Rozmowy o prawie

Kupiłeś zgniłe lub zapleśniałe cytryny? Czy wiesz, co możesz zrobić? Nie czekaj, reklamuj!

25 grudnia 2014 r. weszła w życie ustawa z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta (Dz. U. poz. 827 ze zm.) zmieniająca m.in. kodeks cywilny. Zgodnie z jej treścią, uprawnienia nabywców produktów niespożywczych i spożywczych, które okazały się niezgodne z umową są podobne. Nie rozróżnia się ich mimo, że specyfika produktów spożywczych jest zupełnie inna niż dla przykładu telewizora.

Klient, który stwierdzi niezgodność zakupionego towaru z umową, która to niezgodność w przypadku wszelkiego rodzaju produktów spożywczych sprowadza się do niezdatności produktu do spożycia, ma prawo do następujących alternatywnych uprawnień: żądanie wymiany wadliwego produktu, żądanie obniżenia ceny albo odstąpienie od umowy.

Co do zasady, konsument nie jest jednak uprawniony do odstąpienia od umowy, gdy wada produktu jest nieistotna. Czy jednak wada produktu polegająca na jego zepsuciu, zapleśnieniu lub wewnętrznemu podgniciu, które generuje szkodliwe grzyby, to wada nieistotna? Raczej nie. Nie powinno się, nie da się spożywać produktów zepsutych, bo może to się skończyć negatywnymi konsekwencjami zdrowotnymi.

Adresatem żądań konsumenta, który nabył wadliwy produkt spożywczy jest wyłącznie sprzedawca, który bezpośrednio sprzedał produkt spożywczy konsumentowi. Sprzedawca nie może, zgodnie z prawem, w żaden sposób ograniczyć swojej odpowiedzialności lub regulowania jej w sposób dowolny w regulaminach wewnętrznych.

Ze względu na specyficzny charakter produktów spożywczych, konsument raczej skorzysta z innych wariantów niż naprawienie rzeczy, bo nie da się dla przykłądu naprawić zapleśniałych cytryn. 

Co ważne, a z czego niestety najczęściej nie korzystamy to, fakt, że w przypadku, gdy zgłaszamy reklamację wadliwego produktu spożywczego, to korzystamy z domniemania, że zakupiony towar był niepełnowartościowy w chwili dokonywania zakupu, oczywiście, gdy nie minął rok od dnia sprzedaży. Jeżeli sprzedawca chce podważyć taką tezę, musi obalić domnieniamie niepełnowartościowości.

Tu trzeba powiedzieć, że nie warto rezygnować z reklamowania produktów. Kupując produkt oznaczony na cenówce słowami "I klasa" mamy prawo oczekiwać najwyższej jakości i dbałości o to, by dla przykładu cytryny na stoisku były przebierane na bieżąco. Nie mniej, fakt, że nie zgłosimy wady w czasie obowiązywania przydatności produktu do spożycia działa na naszą niekorzyść.

Wiele osób nie bierze przy drobnych zakupach paragonu. Nie należy się tego bać, W chwili składania reklamacji, konsument nie ma obowiązku przedłożenia paragonu będącego dowodem zakupu danego towaru. Wystarczy powołanie się na transakcję kartą płatniczą, świadka, a nawet monitoring sklepowy.

Nie rezygnujmy z reklamacji. Pamiętajmy, że zaniechanie reakcji na nieprawidłowości skutkuje tym, że kolejne osoby są narażone na to, że kupią zepsuty produkt. Bylejakość miarą naszej tolerancji.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk