Rozmowy o prawie

Kolejna bitwa o płatne parkingi w Gdańsku. Tym razem poszło już grubo.

Po tym, co zobaczyłam na ulicy Hallera mam dwojakie uczucia. Chodzi o wywrócone parkometry zainstalowane wzdłuż ulicy w części, którą miasto oddało na lato w dyspozycję prywatnej firmy.

Z jednej strony, nie cierpię dewastacji, niszczenia mienia, zaśmiecania. Uważam to za wadliwe społecznie i choć jako adwokat bronię również i takich ludzi, którzy niszczą coś w przestrzeni publicznej, ale zawsze mam z taką osobą umoralniającą rozmowę. Z drugiej zaś strony widzę, do jakiej desperacji posuneła się grupa, bo na pewno przewrócić tak wmurowanego urządzenia nie dała rady jedna osoba, ludzi, którym utrudniono życie odbierając im parkingi, a której to grupy miasto nie chciało wysłuchać.

Czy sygnał dany urzędnikom okaże się wystarczający? Czy pójdą po rozum do głowy i zdadzą sobie sprawę, że nie można stanowić nowych zasad organizacji ruchu wbrew kilku przepisom prawa. Czy zdadzą sobie sprawę z tego, że ktoś powiedział ich działaniom zdecydowane nie? 

Z racji zamieszkiwania w tej samej okolicy, zastanawiam się nad zgłoszeniem się do obrony sprawców pro bono. Nie dlatego, by pochwalać niszczenie mienia, ale dlatego, by wykazać jakich naciągnięć przepisów o znakach drogowych, organizacji ruchu na drogach dopuszczono się w tym przypadku.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk