Rozmowy o prawie

Kierowca jadł obiad, a złodziej grzebał w kieszeni płaszcza. Odszkodowania za auto nie będzie.

Media komentują dziś wyrok Sądu Najwyższego w sprawie Sygn. akt I CSK 479/14 z dnia 20 maja 2015 r., przy czym mam wrażenie, że niektórzy redaktorzy zachowują się nieco emocjonalnie. Słuchając jednego z nich odniosłam, bowiem wrażenie, że to, co mówi jest jakąś formą ostrzeżenia – uważajcie, teraz ubezpieczyciele nie będą płacić za skradzione auta, gdy utracicie kluczyki. Sygnał, że ubezpieczenie nie chroni przed nieodpowiedzialnością, jest zbyt słaby. Warto podkreślić, że zbyt często zachowujemy się nieodpowiedzialnie i łatwowiernie sami narażając się na konsekwencje. W takiej sytuacji może dojść do odmowy wypłaty odszkodowania.  

Cała sytuacja wydawała mi się na tyle dziwna, że sięgnęłam do orzeczeń SN i dowiedziałam się o kulisy sprawy. Okazuje się, że kierowca pewnej firmy zaparkował przed restauracją i pozostawił płaszcz z kluczykami w ogólnie dostępnym korytarzu, ale było jedno małe „ale”. Korytarz był oddzielony od sali restauracji szklaną szybą, na której eksponowano menu. Z powodu zajęcia większej części szyby przez kartki z menu, trzeba było się wpatrywać między kartki, by zobaczyć, czy ktoś nie grzebie w kieszeniach pozostawionej odzieży.  

Pomijam to, że nie jest łatwo skoordynować tego z jedzeniem pomidorowej z makaronem w sposób pozwalający uniknąć pobrudzenia, czy też z jedzeniem ościstej ryby, sama szyba oddzielająca korytarz była utrudnieniem na wypadek ewentualnego zauważenia próby kradzieży. Czy da się wybiec zza stolika i dogonić młodego złodzieja? Czy takie działanie oznacza zachowanie należytej staranności? Kierowca smacznie zajadał, a w tym czasie dwóch mężczyzn skorzystało z jego nieuwagi i odjechało samochodem posługując się kluczykami wyciągniętymi z płaszcza. Oznaczało to nie mnie, nie więcej niż to, że kierowca stracił kontrolę nad kluczykami.  

Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania powołując się na zapisy w Ogólnych warunkach ubezpieczenia mówiące o o konieczności zachowania należytej staranności w zakresie zabezpieczenia kluczyków lub innego urządzenia przewidzianego przez producenta pojazdu do uruchomienia silnika lub odblokowania zabezpieczeń przeciwkradzieżowych, a w konsekwencji o możliwości odmowy likwidacji szkody w przypadku, gdy tego nie zrobiono.  

Rozumiem, że biorąc pod uwagę wartość utraconego pojazdu, a więc 51.562,78 zł pracownikowi, który znalazł się w takiej sytuacji mogło być nie do śmiechu, a firma musiała częściej korzystać z komunikacji publicznej, ale sprawa wydaje się nie do wygrania w obliczu faktów. To nie napad, nie kradzież przez rozcięcie damskiej torebki, a spora niefrasobliwość, nonszalancja. Wystarczy zająć się przez chwilę zamawianiem dania, albo wyciąganiem ości z ryby, by auto odjechało. Szansa na udowodnienie zachowana należytą staranność w zakresie zabezpieczenia kluczyków jest znikoma. 

Słusznie, więc Sąd Najwyższy w pełni zaaprobował stanowisko Sądu Okręgowego uznając, że „Źródłem określonych powinności skarżącej, a w praktyce każdego kierującego jej pojazdem, były ogólne warunki ubezpieczenia autocasco.”, które otrzymuje każdy, kto z tej formy ubezpieczenia korzysta.  To, czy zapoznaje się z treścią tych warunków, a szczególnie z wykluczeniami odpowiedzialności towarzystwa pozostaje poza możliwością oddziaływania towarzystwa. Nie mniej, każdorazowo przy podpisywaniu umowy musimy złożyć oświadczenie o otrzymaniu warunków. Z ich treścią możemy zapoznać się przed podpisaniem umowy, albo po jej podpisaniu. Ale ważne byśmy to zrobili, bo inaczej ryzykujemy szokiem, gdy coś pójdzie nie tak.  I tu konkluzja. Sąd Najwyższy wydając wyroki stosuje utartą praktykę w zakresie sposobu formułowania treści wyroków i uzasadnień. Jest to język, który dla zwykłego człowieka jest hermetyczny i trudny do zrozumienia. Nie ma w nim tego, co często powtarzam – czytajcie to, co podpisujecie, również OWU. Czytajcie i stosujcie się do jego zapisów. Taki właśnie powinien być komunikat, który przyniesie efekt edukacyjny, przyniesie zmiany. Dzięki zmianie mentalności jest szansa na to, że częściej unikać będziemy kosztownych błędów.  

Ze względu na to, że większość z nas poprzestanie na krótkim newsie medialnym, zacytuję konkluzję zawartą w wyroku: „Konkludując: zważywszy na współczesne realia społeczne i na elementarne wręcz doświadczenie życiowe, jest oczywiste, że przechowywanie przez kierującego - w czasie konsumpcji posiłku w sali restauracyjnej - kluczyków od ubezpieczonego samochodu w pomieszczeniu ogólnodostępnym i to w sytuacji, w której widoczność, z miejsca usytuowania stolika, ubrania znajdującego się na wieszaku wymagała dobrego przypatrzenia się nie oznacza - wymaganego przez ogólne warunki ubezpieczenia autocasco - zachowania stopnia staranności w zakresie sposobu zabezpieczenia kluczyków poza pojazdem, który można uznać za należyty.”.  

Beata Nowakowska  

Adwokat Gdańsk