Rozmowy o prawie

Kazus Stonogi, czy kazus systemu politycznego?

Bez wątpliwych moralnie spotkań towarzyskich za publiczne pieniądze nie powstałyby taśmy. Bez taśm nie byłoby szopek takich, jakie dzieją się od wczoraj. Nie róbmy sądu wyłącznie nad Stonogą, który niewątpliwie zrobił źle publikując materiały ze śledztwa, ale może przede wszystkim zróbmy sąd nad kluczowym uczestnikiem serii wydarzeń, które doprowadziły do tej szopki, a więc nad politykami.

Kluczowym dla tego, by w przyszłości społeczeństwo nie było zamęczane kolejnymi aferami i kolejnymi wnioskami o komisje śledcze jest nie to, że dla przykładu Stonoga zostanie skazany, ale to, by politycy zrozumieli, że powinni się tak zachowywać, by nie generować sytuacji, w których taśmy mogą powstawać. 

Jeżeli z lekcji, którą politycy odbierają od wczoraj wyniknie wyłącznie to, że dowiedzą się o istnieniu przepisu: 

Art. 241 Kodeksu Karnego. § 1. Kto bez zezwolenia rozpowszechnia publicznie wiadomości z
postępowania przygotowawczego, zanim zostały ujawnione w postępowaniu sądowym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.,

to będzie źle, bo nie będzie żadnej korzyści dla obywateli, nie będzie korzyści dla praworządności. Praworządności rozumianej jako powstrzymania się od działań, które nagrywa się dla haków. Bo to haki, bo to politycy i ich postawa są najważniejsze. Nie Stonoga.