Rozmowy o prawie

Każdą wycieczkę możesz reklamować. Nawet "last minute".

Wykonuję taki zawód, że nie mogę uniknąć telefonów ani w weekendy, ani późnym wieczorem. Tak było i w tym tygodniu. Dziś rano otrzymałam telefon od znajomych, którzy wyjechali na wycieczkę z biurem turystycznym korzystając z oferty last minute. Kiedy dolecieli do ciepłego kraju, kiedy dowieziono wczasowiczów do hotelu, okazało się, że nie wszystkie elementy oferty sprawdziły się na miejscu wypoczynku. Znajomi próbowali interweniować u rezydenta, ale dowiedzieli się, że ze względu na to, że wykupili pobyt w ramach oferty „last minute”, nie mają prawa do reklamacji usługi.

Nic bardziej mylnego, wycieczka wykupiona na warunkach promocyjnych „last minute” może być reklamowana podobnie do wycieczek kupionych w normalnym trybie, czy w ramach ofert „first minute”. Oczywiście, znajdując się daleko od kraju, gdzie rządzi rezydent biura, jesteśmy skazani na jego uprzejmość, a często nieuprzejmość, ale nie należy załamywać rąk. Należy udokumentować swoje zastrzeżenia licznymi fotografiami lub filmami. Najlepiej pokazać problem innym uczestnikom wycieczki i poprosić ich o dane kontaktowe by w razie potrzeby poprosić ich na świadków.

Niezadowolony klient może reklamować niezgodną z umową kategorię hotelu, dłuższą odległość od plaży, ograniczone ilościowo posiłki, a nawet opóźniony lot. Ważne, by reklamacje złożyć na piśmie u organizatora wyjazdu w terminie do 30 dni od zakończenia imprezy.

Nie ma uniwersalnych reguł dotyczących rekompensaty za nieprawidłowe wykonanie usługi. Pewne wskazówki, wytyczne zawarte są w tak zwanej Tabeli frankfurckiej, która sugeruje to, jak szacować stopień obniżenia ceny wycieczki. Jeżeli organizator wypoczynku nie uzna reklamacji można poprosić o pomoc miejskiego lub powiatowego rzecznika konsumentów.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk