Rozmowy o prawie

Jutro Niedziela Palmowa. Nie kupuj wiązanek od podejrzanie wyglądających facetów.

Rano wyszłam na spacer z psem. Oczywiście, ze względu na to, że mieszkam blisko morza, udałam się w kierunku deptaku biegnącego wzdłuż plaży. 

Tak, jak zwykle lubię spacerować w tym miejscu, tak dziś byłam mocno zawiedziona tym, co zobaczyłam. Wierzby porastające w wielu miejscach wydmy były poszarpane i połamane jak po przejściu kataklizmu. Okaleczenia w niektórych miejscach były tak poważne, że w miejscu gałęzi widać było wyłącznie kikuty. Trzeba powiedzieć, że zrywanie gałązek bez użycia narzędzi ogrodniczych powoduje niszczenie kory i całych drzew. 

Szybko domyśliłam się, że sprawcą zniszczeń mogą być panowie, których wczoraj widziałam w centrum dzielnicy, zajętych sprzedażą mini palm składających się z gałązek wierzbowych i nie mniej poszarpanego bukszpanu, który zapewne zginął z czyjegoś ogrodu. 

Jeżeli moje domysły są słuszne, to trzeba powiedzieć, że pod względem formalnym, prawnym postępowanie sprawców jest naganne. Roślinność, drzewa i krzewy zasadzone w pasie wydm m mają swojego właściciela - jest nim Urząd Morski. Bukszpan zginął pewnie z czyjegoś ogródka przy domu lub ogrodów działkowych znajdujących się na obrzeżu dzielnicy. Pozyskiwanie gałęzi na sprzedaż to zwyczajna kradzież, choć mienie jest znikomej wartości.

Wydaje mi się, że tak, jak można kupić palemkę od staruszki, która w ten sposób dorabia do głodowej emerytury, ale na pewno nie da rady połamać gałęzi sporego drzewa, czy kraść bukszpan u sąsiada, tak nie należy kupować świątecznych bukietów od podejrzanie wyglądających osób, które czekają na utarg z pierwszych kilku bukietów, by pójść po tanie wino produkcji krajowego przemysłu owocowo-warzywnego. W przypadku tych drugich, pewność, że gałązki pozyskali nielegalnie jest prawie 100%.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk