Rozmowy o prawie

Jeszcze raz o drogowcach. Dlaczego pasy dla rowerów ustanawia się na zbyt wąskich drogach?

Dziś ponownie o prawie na drogach, a właściwie o tym, jak swobodnie można do niego podchodzić. Wczoraj jechałam ulicą  Subisława w Gdańsku, która na pewnym odcinku jest zawężona do szerokości około 3 metrów. Na odcinku tym nakazany jest ruch jednokierunkowy z wyłączeniem rowerów. W nawiązaniu do problemu oznakowania stref płatnego parkowania, o które apeluje wojewoda, postanowiłam zrobić pewien rachunek.

Zgodnie z przepisem art.2.47 Prawa o ruchu drogowym, rower to pojazd o szerokości nieprzekraczającej 0,9 m poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem. Ten sam akt prawny wskazuje w art. Art. 24.2. że kierujący pojazdem przy wyprzedzaniu rowerzysty zobowiązany jest zachować szczególną ostrożność, a szczególnie bezpieczną odległość od wyprzedzanego roweru, która jednak nie może być mniejsza niż 1 metr. 

Policzmy:

Minimalna szerokość pasa ruchu to 3,5 metra, więc 3,5 m - 0,9 m = 2,6 m, a 2,6 m - 1 m = 1,6 m.

Sprawdźmy szerokość kilku aut: 

1. Opel Astra Hatchback 1,967 m

2. Mercedes Sprinter 2,426 m

3. Peugeot 107 1,855 m

Każda z tych szerokości jest większa niż 1, 6 metra. Ulica miejscami jest znacząco węższa, bo nie była remontowana od lat. Sądzę, że nie jest dostosowana do współczesnych standardów.

Teraz pytanie. Czy ja się mylę, czy może przepisy prawa nie są traktowane poważnie przez zarządzających drogami? Jeżeli dojdzie do wypadku, kogo uznać za winnego? Kierowcę, rowerzystę, czy urzędnika?

Takich ulic w Gdańsku jest więcej. Sądzę, że również w innych miastach są takie ulice. 

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk