Rozmowy o prawie

Dzisiejsze grzybobranie zepsuło mi odkrycie kilku wysypisk w lesie.

Mimo, że zrewolucjonizowano system gospodarownia odpadami i aktualnie to gmina odpowiada za wytworzone na jej terenie odpady i jednocześnie najczęściej ma mechanizmy (choćby w postaci straży gminnej), do kontroli tego, czy każdy mieszkaniec lub przedsiębiorca działający na terenie gminy wywiązuje się z obowiązku zgodnego z prawem zbierania i oddawania do utylizacji odpadów, nadal są problemy z dzikimi wysypiskami.

Weekendy spędzam na wsi, często spaceruję po lesie. Dziś rano, z przerażeniem odkryłam w środku lasu, daleko od drogi, na bagnistym terenie, gdzie zbieram kozaki, stertę butelek. Komu się chciało wlec to szkło dziesiątki metrów od najbliższej przejezdnej drogi? Dlaczego, biorąc pod uwagę, że chodzi o szkło, które podlega recyclingowi nie skorzystał z gminnych punktów zbiórki odpadów przetwarzalnych? Przecież są pojemniki na szkło. Nie trzeba obciążać kręgosłupa, nie trzeba wlec butelek w głąb lasu, bo bezpłatnie można je wrzucić do pojemników przeznaczonych na zbiórkę szkła.

Kiedy wracałam z lasu, okazało się, że sąsiad urządził sobie wysypisko odpadów biologicznych na działce, która jest między nami. Nic, tylko załamać ręce.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk