Rozmowy o prawie

Dlaczego tak często policyjne akcje wyglądają jak spontan bez dbałości o procedury?

W związku z chorobą gardła jednej z koleżanek po fachu miałam wczoraj okazję stanąć na sali sądowej w sprawie związanej z narkotykami, a właściwie suszem, który może zdaniem prokuratury posłużyć wyłącznie do tego, bo przecież, kto się bawi w terapeutyczne zastosowanie konopi? 

Nie będę się rozwodzić nad możliwościami zastosowania konopi w leczeniu, czy we wprowadzaniu się w pogodny nastrój. Poprzestanę na stwierdzeniu, że choć nigdy, nawet mimo 20-letniej praktyki prokuratorskiej, z narkotykami związku nie miałam w sensie zawodowym. Nie był to dla mnie problem, bo wczorajsza rozprawa miała na celu przesłuchanie policjantów, którzy brali udział w przeszukaniu, a następnie zatrzymaniu suszu i roślin.

Ze względu na dobro klienta mojej koleżanki nie mogę oczywiście wypowiadać się o szczegółach, ale chcę powiedzieć, że to, czym zawsze można obudzić sąd, oderwać prokuratora od gry w wężyka, czy wzbudzić zainteresowanie kolegów zgromadzonych na sali, to zadawanie policjantom kłopotliwych pytań. Pytań, które niestety stawiają ich w złym świetle w sprawie. Jakże często okazuje się bowiem, że procedury traktowano lekko lub je naginano. Jakże często okazuje się, że dokumentacja zrobiona jest niestarannie, ale nie daje się odtworzyć.

Tak było i teraz. Odpowiedzi na moje pytania sprawiły, że zgromadzonym na sali osobom akcja policyjna sprzed kilku lat zdał się wielką spontaniczną zabawą w policjantów i przestępców. Panowie policjanci, podchodźcie do roboty nieco rzetelniej. My znamy się na swojej robocie.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk