Rozmowy o prawie

Czy tak musi wyglądać dialog samorządu z mieszkańcami? Mieszkańcy jednej z ulic w Gdańsku skarżą się na miast do Prokuratora Krajowego!

Media donoszą, że mieszkańcy ulicy Bohaterów Getta Warszawskiego przesłali na ręce Prokurtora Krajowego zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezydenta Gdańska.

O sprawie wiedziałam od dawna, bo nie tylko czytam wiadomości z Gdańska, ale również mam na tej ulicy rodzinę, więc sama doradzałam jej mieszkańcom, jak walczyć o to, by nie odebrano im możliwości funkcjonowania i godnego życia.

Chodzi o to, że urzędnicy zajmujący się planowaniem rozbudowy miasta przyjęli koncepcję firmy, która opracowała warianty przebiegu trasy tramwaju łączącego tak zwany górny taras z dolnym tarasem miasta. Jedna z wersji, która obecnie jest mocno forsowana jest przebieg trasy tramwajowej przez ulicę Bohaterów Getta Warszawskiego. Bardzo sympatyczna, kameralna ulica zbaudowana w większości secesyjnymi kamienicami, które z racji bliskości potoku ustawiono na specjalnych konstrukcjach mających zapewnić im stabiloność. Tyle, że o stabilności, ich twórcy myśleli mając na względzie zupełnie lokalny ruch, a nie dwutorową trasę tramwajową. To w jaki sposób wybudowano budynki powinno rzutować na sposób zagospodarowania terenu wokół budynków. Nie da się zdaniem mieszkańców utrzymać starych kamienic w należytym stanie technicznym, gdy w bezpośrednim sąsiedztwie budynków, które nie mają żelbetowych fundamentów i konstrukcji, a jedynie ściany fundamentowe, pojadą tramwaje. Niezależnie od tego, jak będą one nowoczesne, jakie rozwiązania techniczne toru zostaną zastosowane, ryzyko szkód w budynkach istnieje. Ale za ich usunięcie nie będzie odpowiedzialny ten, czy inny prezydent miasta, a mieszkańcy, wspólnoty. 

Trudno zrozumieć, dlaczego głębokich konsultacji społecznych nie przeprowadzono przed zleceniem za duże pieniądze sporządzenia koncepcji, które choć kosztowały krocie są konkretne w zakresie przebiegu tras tramwaju, ale zupełnie niekonkretne na przykład w zakresie warunków geologicznych na obszarze planowanej inwestycji.

Mieszkańcy widzą problem nie tylko w technicznych uwarunkowaniach budowy trasy tramwajowej. Bardzo słusznie podnoszą, że wartość ich nieruchomości spadnie drastycznie, gdy w odległości kilku metrów od okna ich mieszkań będzie przejeżdżać tramwaj.

Uważają też, że nikt nie pomyślał, a może pomyślał jakoś sobie poradzą, o organizacji miejsc parkingowych dla mieszkańców ulicy. W tej chwili ulica pęka w szwach, bo wiadomo, że gdy ją budowano, to w Gdańsku było więcej bryczek i wozów konnych niż pojazdów mechanicznych, które dziś muszą gdzieś parkować. Wprowadzenie na tę ulicę linii dwutorowej sprawi, że zniknie kilkadziesiąt miejsc parkingowych. Co w zamian za to oferuje miasto? Mgliste i mało funkcjonalne zdaniem mieszkańców rozwiązania, albowiem w bezpośrednim sąsiedztwie brakuje terenów, które mogłyby stanowić rezerwę na miejsca parkingowe dla osób, które zostaną pozbawione możliwości parkowania pod swoimi domami. Nikt nie myśli o sytuacjach, w których ktoś będzie chciał dostarczyć do domu cztery duże szafy dwa łóżka. Gdzie ma stanąć samochód dostawczy, gdy linia będzie obejmowała całą szerokość ulicy i nie da się w sposób bezkonfliktowy zaparkować auta na czas rozładunku. Co ze sklepem, który potrzebuje zaopatrzenia? Co z firmami działającymi tu licznie? Czy nie stracą klientów, których będzie irytować konieczność dochodzenia z oddalonych miejsc parkingowych?  

Od początku czerwca mieszkańcy prowadzą protest. Oflagowali ulicę kirem i wywiesili hasła. Do ciekawszych należą te, które mówią, że choć ulicy nie zniszczył Stalin zdobywając Gdańsk, który dla niego był matecznikiem wroga, to zniszczą ją urzędnicy. Media wielokrotnie podejmowały ten temat. Urzędnicy obiecywali wypowiedzieć się do końca czerwca, ale tego nie zrobili i nie zanosi się na to, że zrobią, bo z doniesień jednej ze stacji telewizyjnych wynika, że urzędnicy odpowiedzialni za plany mają czas i spodziewają się zakoończenia prac koncepcyjnych i podjęcia decyzji dopiero w połowie lipca.

Warto przy tym wszystkim powiedzieć, że argumenty urzędników wskazujące na ilość mieszkańców gónego tarasu, którzy mogą chcieć zjechać do Wrzeszcza omijając Śródmieście stale wzrasta i niedługo przekroczy 100000. Co z tego, jeżeli w tym samym czasie cała aglomeracja jest zainteresowana dostępem do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego, przy którym brakuje miejsc parkingowych, a autobusy dojeżdżają przepełnione. W pewnym momencie rozpatrywano przebieg linii tramwajowej tak, by zapewniła dostęp do UCK, ale z niezrozumiałych powodów, zamiast ułatwić życie pacjentom z całego Trójmiasta, a nawet województwa, obecnie pracuje się nad koncepcją, która na pewno pokrzywdzi mieszkańców jednej z wybranych ostatecznie, a na pewno nie nadających się do przeprowadzenia linii tramwajowej ulic.

Jeżeli będę mogła, a wspólnoty nadal będą zainteresowane pomocą adwokata, chętnie będę doradzać na dalszych etapach, by zminimalizować negatywne skutki dla tych ludzi. Na pewno zaś muszę powiedzieć, że zupełnie nie rozumiem, dlaczego dialog władzy samorządowej ze społeczeństwem musi się odbywać w taki sposób. W naszym mieście jest wiele znacznie ważniejszych problemów z zakresu komunikacji niż ta linia tramwajowa. Zamiast zajmować się koncepcją tego połączenia tramwajowego, urzędnicy powinni pomyśleć jak rozwiązać problem codziennych korków na drodze od tunelu pod kanałem portowym do miasta. Sama doświadczam tego problemu praktycznie każdego dnia. Podobnie jak tysiące innych kierowców, którym zaoferowano doskonały skrót, ale później wpuszczono auta w wąskie gardło "zielonej drogi". 

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk