Rozmowy o prawie

Czy naklejki zmienią cokolwiek? Czy może trzeba budować kolejne miejsca parkingowe?

Miasto szykuje ofensywę przeciwko kierowcom, którzy niszczą zieleń. Rusza właśnie kampania "Nie bądź jeleń, szanuj zieleń", w ramach, której będzie można zwrócić uwagę kierowcy przez umieszczenie na szybie auta zaparkowanego na zieleńcu elektrostatyczną nalepkę.

Jednocześnie, Zarząd Dróg i Zieleni zapowiada, że władze miasta, w skrajnych przypadkach zażądają rekompensaty za zniszczenie zieleńców. Właściciele aut niszczących zieleń będą wzywani do pokrycia kosztów likwidacji szkody. W przypadku odmowy, sprawy mają być kierowane do sądów.  

Choć to gwałtowna i istotna zmiana postawy urzędników, bo dotychczas patrole straży miejskiej wzywane na moją ulicę celem interwencji w sprawie samochodów parkujących na trawniku twierdziły, że ponieważ zieleniec jest rozjeżdżony, to nie można mówić o niszczeniu zieleni. Podobnie nie było widać reakcji służb w rejonie stadionu sportowego na Hallera, gdzie w czasie treningów na trawnikach widać jednorazowo kilkadziesiąt samochodów.

Trudno się dziwić działaniom drogowców, jeżeli w ciągu roku kierowcy niszczą z reguły blisko 3 hektarów zieleńców i trawników, a koszt ich rewitalizacji sięga prawie miliona złotych. Zgodnie ze statystykami straży miejskiej, w tym roku odnotowano 450 takich interwencji, przy czym, w co trzecim przypadku nałożono grzywnę. W związku z rozpoczęciem akcji kar ma być więcej.

Jestem przekonana, że pomysł reagowania na niszczenie zieleni w przestrzeni publicznej jest dobry, ale nie może być tak, że równocześnie nie zwiększa się ilości miejsc parkingowych. To przecież urzędnicy wydający decyzje o pozwoleniu na budowę, na przykład kompleksu sportowego na Hallera, powinni zweryfikować, czy zaplanowano odpowiednią ilość miejsc parkingowych. Jeżeli zaś po wybudowaniu obiektu samochody parkują na trawnikach, to znaczy, że coś nie zagrało, a niestety, żadna akcja tego nie zmieni.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk