Rozmowy o prawie

Czyżby koniec z tolerancją dla rowerzystów? Skuteczny pościg gdyńskimi ulicami.

Trójmmiejska telewizja pokazała na swojej stronie internetowej film z pościgu za rowerzystą, który  złamał przepisy prawa o ruchu drogowym przejeżdżając przejściami dla pieszych, gdy paliło się czerwone światło. Zauważyły to patrole straży miejskiej i policyjny, które ruszyły w pościg wspomagane komunikatami podawanymi przez operatorów miejskiego monitoringu. 

Pościg trwał jakiś czas, bo rowerzysta kluczył między pieszymi, wjeżdżał w zakamarki, które nie pozwalały na zatrzymanie. Ostatecznie rowerzystę udało się zatrzymać w pieszym pościgu przeprowadzonym przez policjanta.

Jak donoszą media, rowerzysta został ukarany dwoma mandatami w wysokości 500 i 300 złotych. Kiedy patrzę na film z pościgu zastanawiam się nad tym czy policjanci postąpili prawidłowo. Oczywiście, nic się nie stało w sensie dosłownym, ale jednocześnie, lawirowanie między pieszymi (na filmie widzimy sytuację, w której rowerzysta nieomal najeżdża na przechodnia) stwarzało realne i poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa pieszych. 

Piesi mają niewątpliwe pierwszeństwo na chodniku, a poruszanie się po nich rowerem ograniczone jest do bardzo niewielu przypadków, ale warunkiem bezwzględnym jest zachowanie jak największej ostrożności i ustępowania pieszym w każdej sytuacji. W oczywisty sposób rowerzysta nie dochował tego obowiązku. Jeżeli dodatkowo przejeżdżał przez przeście mimo, że rower powinien przeprowadzić i robił to, gdy paliło się czerwone światło, to mamy już drugie wykroczenie. No i stworzenie zagrożenia dla bezpieczeństwa w ruchu drogowym to trzecie. Niezatrzymanie się do kontroli i ucieczka to czwarte.

Czy sprawa nie powinna była, dla dobra pieszych, trafić do sądu. Eliminowanie takich zachowań drogowych miało być priorytetem działań drogówki, która miała nie mieć żadnej tolerancji dla winnych agresywnych zachowań w ruchu drogowym. 

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk