Rozmowy o prawie

Czemu kupujemy podróbki?

Czy jesteśmy takimi dusigroszami, że możliwość oszczędzenia złotówki sprawia, że decydujemy się na zakup produktu wątpliwego? Czy może jesteśmy łatwowierni i dajemy się oszukiwać? Czy też jesteśmy po prostu na tyle zaczarowani hasłem "CHEMIA Z NIEMIEC", że wcisną nam każdy produkt, byle miał opakowanie wyglądające na niemieckie.

Nie potrafię dać odpowiedzi na takie pytanie, ale jestem przekonana, że jeżeli nie chodzi o miejscowość przy granicy, to żadnemu z handlarzy nie może się opłacać jazda do Niemiec raz na tydzień. Muszą zaopatrywać się w Polsce. Czy zawsze kupują oryginalny produkt? Czy mają świadomość, że mogą kupować podróbki? Nie wiem, nie zastanawiam się nad tym, bo z założenia nie kupuję takich produktów na bazarach.

Nad tym, czy szampony sprzedawane w jednej z sieci handlowych w Rzeszowie i wielu hurtowniach w kraju zastanawiali się policjanci. W konsekwencji podjętych działań zabezpieczyli aż 56000 butelek podrobionego szamponu przeciwłupieżowego. Skala przestępstwa jest wielka.

Wszystko rozpoczęło się w Rzeszowie. Policjanci z pionu zwalczania przestępczości gospodarczej komendy wojewódzkiej ustalili, że w jednej z rzeszowskich sieci handlowych sprzedawany jest szampon przeciwłupieżowy znanej firmy w cenie zaniżonej o 6-7 zł w stosunku do normalnej ceny detalicznej. Policjanci przekazali próbki szamponu producentowi, który po weryfikacji w swoich laboratoriach potwierdził, że ciecz sprzedawana w sklepach nie ma związku z produktem oryginalnym. 

Podrobione szampony zabezpieczono w 26 sklepach na terenie Rzeszowa. Policjancie podjęli trud ustalenia źródła pochodzenia szamponów i przeszukali hurtownie pod Warszawą, w Sieradzu, Krakowie i pod Kaliszem. We wszystkich tych miejscach znaleźli podrobiony szampon. Zabezpieczyli łącznie ponad 56 tys. butelek podrobionego szamponu. 

Wielka ilość zabezpieczonych podróbek sprawiła, że przypadek ten jest obiektem zainteresowaniu Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF). 

Sprawcom wprowadzania do obrotu rynkowego towaru, który oznaczono podrobionym znakiem towarowym grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności.

Teraz wracamy do pytania wstępnego. Odpowiedź na nie jest prosta. Okazja często może być pułapką. Cena standardowa jest tym, czym powinniśmy się kierować. Inne ceny są po prostu podejrzane.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk