Rozmowy o prawie

"Będziemy próbować do skutku" - refleksje po ujawnieniu nowych zapisów rozmów w TU-134.

Media ujawniły wczoraj większy o 30% materiał będący wynikiem analizy zapisu czarnych skrzynek prezydenckiego samolotu rozbitego przed pięciu laty w Smoleńsku.

Nie chcę wdawać się w szczegółowe analizy, bo zrobią to politycy, ale zwrócę uwagę na dwa aspekty sprawy.

Pierwszy, to ten, że nawet prokuratura wojskowa, która z racji dyscypliny wojskowej powinna być jeszcze szczelniejsza niż cywilna, musi posypać głowę popiołem i stwierdzić, że nie posiada mechanizmów, głównie moralnych, gwarantujących sterylność materiału dowodowego. Do chwili zakończenia śledztwa, do tego materiału nie powinny mieć dostępu osoby postronne, a tu okazuje się, że wyciekają całkiem spore jego fragmenty. Czas na rzetelny rachunek sumienia.

Drugi, to ten, że wczorajszy medialny i polityczny jazgot jest paliwem do przedłużenia tego i tak najdroższego śledztwa. Mnożone będą kolejne czynności, być może powoływani zostaną kolejni biegli, a my "w terenie" dalej cierpieć będziemy z powodu budżetowych ograniczeń i odmów powołania biegłych w sprawach ważnych dla zwykłego Kowalskiego. 

Podsumowując, dochodzi do paradoksalnej zbieżności jednego ze zdań ze stenogramu z działaniami prokuratury - próbuje się do skutku. Tylko, czy koszt nie jest zbyt wysoki?

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk