Rozmowy o prawie

Alimenty po rozwodzie to odsetki od miłości. #ArkadiuszKrupa podaje celną definicję.

Nigdy do tej pory tak nie myślałam o alimentach. Jako prawnik, adwokat, jako pierwsze zawsze przyjmuję definicje kodeksowe, zastanawiam się nad konkretnymi przypadkami, a od wczoraj okazuje się, że jest to bardzo proste.

Mimo, że sędziowie są dość mocno zajęci zmianami w sądownictwie, które radośnie fundują im politycy, to jednak znany i lubiany komentator życia, sędzia #Arkadiuszkrupa, opublikował rysunek, z jakże prostą definicją alimentów po rozwodzie.

Zastanawiam się nad tym już kilka godzin, ale myślę, że jest w dialogu przedstawionym na rysunku wiele prawdy. Szczególnie, gdy chodzi o rozwód z orzeczeniem o winie. Jedna strona daje kapitał miłości i poświęcenia w związku, a druga to wszystko bierze, konsumuje, choć nie chce w zamian dać tego samego, albo w dawaniu nie jest stabilna. W tej sytuacji, gdy dojdzie do rozwodu, z orzeczeniem winy tej drugiej, to chyba rzeczywiście można to nazwać tak, że winny rozstania musi zapłacić odsetki od kapitału wniesionego do wniosku przez stronę, która dała więcej i na końcu została z niczym.

Myślę, że przed ślubem też warto młodym tłumaczyć, że jeżeli źle zainwestują swój kapitał miłości i zaangażowania w związek, to mogą go stracić, albo żyć dzięki odsetkom od tego kapitału. Lepiej, więc by decyzje podejmowane przed ślubem brały pod uwagę takie ryzyko.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk