Rozmowy o prawie

Ale miałam wyczucie! Jakbym przewidziała to, co się zdarzyło we czwartek. 33-latek wjechał w procesję.

Dwa dni temu zwracałam uwagę na to, że ze względu na specyfikę święta Bożego Ciała należy zachować szczególną ostrożność na drogach. Chodziło mi o to, by każdy podróżujący samochodem na długi weekend miał świadomość, że wyjeżdżając zza zakrętu można wpaść na procesję. Choć wydawało się to mało prawdopodobne, bo można zakładać, że na tyle wyobraźni ludzie mają, to jednak okazało się, że moje ostrzeżenie było na swój sposób prorocze.

Okazuje się, że wczoraj przed południem na głównej drodze prowadzącej przez wieś Brzostówka w gminie Serniki w województwie lubelskim doszło do incycentu zagrażającemu bezpieczeństwu ruchu drogowego, a konkretnie ruchu kolumny pieszych, bo wszak procesja może być tak traktowana.

Wszystko zaczęło się od tego, że na numer alarmowy zadzwonił mężczyzna, który złożył zawiadomienie, że uczestnicy procesji Bożego Ciała stwarzają zagrożenie dla kierowców pojazdów mechanicznych i utrudniają ruch. Z racji charakteru zgromadzenia i ze względu na bezpieczeństwo jego uczestników na miejsce skierowano w trybie pilnym patrol.

Po przybyciu na miejsce policjanci przeprowadzili czynności wyjaśniające. W ich toku ustalono, że mieszkaniec Warszawy, który zawiadomił policję o zdarzeniu sam był kierowcą pojazdu znanej marki niemieckiej, który wjechał w grupę wiernych uczestniczących w procesji. Na szczęście nie doszło do potrącenia.

Nie wiem, czy z racji korzystania z nawigacji GPS, czy uporu, kierowca, który mógł skorzystać z drogi omijającej trasę procesji, wjechał pomiędzy uczestników uparcie dążąc przed siebie. Uczestnicy procesji musieli uciekać przed nadjeżdżającym pojazdem. 

Kiedy po kilku minutach okazało się, że nie uda się przedostać dalej, kierowca zdecydował się zawrócić i ponownie wymuszając pierwszeństwo jechał między pieszymi. Pewnie zaczął się obawiać konsekwencji, bo zadzwonił na numer alarmowy by zgłosić konieczność interwencji.

Policjanci z atrolu, który podjął interwencję uznali po przepytaniu szeregu świadków, że winnym wykroczenia w ruchu drogowym polegającego na stworzeniu realnego zagrożenia w ruchu drogowym jest 33-latek z Warszawy. Kierowcę ukarali 500-złotowym mandatem. Dodatkowo nałożono na niego 6 punktów karnych.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk