Rozmowy o prawie

160 km w drodze i 10 godzin poza domem, to nie mój rekord pracy adwokata poza miastem.

Ludziom wydaje się, że #adwokat idzie do sądu, trochę pogada, weźmie honorarium i wraca do domu. Nic bardziej mylnego. Na chwilę przed świętami ja ostatnie dwa dni pracy (choć nie wiem, co przyniesie sobota) spędzam w podróży. Prokuratura, sąd, areszt...

Nie ma tak, jak w innych zawodach, że #adwokat zadzowni do sądu i poprosi o wolne na życzenie. Termin to rzecz święta. Interes klienta, który powierzył adwokatowi swoje problemy, to rzecz święta.

Beata Nowakowska

Adwokat Gdańsk